24.11.2007 :: 11:58 | Komentuj (12)
~Ino eno teno przeto.
Ciaza wykluczona!
W szkole nawal obowiazkow (klasa maturalna), malo czasu na widzenie z chlopakiem (piatki od 12.30 - 22, soboty od 17 - 22, niedziele - 1h), niecierpliwe czekanie na Swieta i Sylwester.
17.11.2007 :: 10:43 | Komentuj (12)
~Błędne koło.
Matka nazwala mnie prostytutka, gdyz zamowilam sobie komplet bielizny na Allegro.
Nigdy nie odnajde z nia porozumienia.
13.11.2007 :: 14:14 | Komentuj (12)
~ Żyć ze świadomością wielkiej niewiadomej...
Ja leniem? No co Ty, Riot. Raczej tchórzem.
20.11 miną cztery miesiące odkąd jestem z K. Jest przecudownie. Tzn, było. Bo od około tygodnia dziwne uczucie i przekonanie o ciąży nie daje mi normalnie funkcjonować. Niby nic takiego nie powinno mieć miejsca, niby Durex jest najlepszy. Ale dziwne bóle brzucha i osłabienie + chęć na wymioty dzisiejszego ranka mówią same za siebie. Miejmy nadzieję, że to przeziębienie, bo i mały ból gardła jest i stan podgorączkowy. Miejmy nadzieję.
12.08.2007 :: 12:12 | Komentuj (29)
~ Ja, On i studia.
Dzisiejsza notka moze byc troche nieskladna, a to ze wzgledu, ze mam malego kacyka po wczorajszej osiemnastce.
Jestem z Miskiem juz ponad trzy tygodnie. Od pazdziernika On rozpocznie studia w Szczecinie, ktory lezy 100km od mojego miasta. Nie martwilam sie tym zbytnio, gdyz K. obiecal, ze na wszystkie wyklady nie bedzie chodzil, a na weekendy bedzie przyjezdzal. Wiec po co stwarzac problemy? Moze byc cool. Od poniedzialku do piatku nauka, w weekend milosc. Jednak "zyczliwi" ludzie pozbawili mnie tych zludnych marzen. Na poczatku byl moj tata. - A K. to gdzie sie teraz uczy? - Tato, od pazdziernika idzie na studia. - Na studia? Czys Ty oszalala? Takiego chlopaka sobie znalazlas? Nie zawracaj sobie nim dupy i nie angazuj sie, bo zobaczysz, ze kopniaka dostaniesz, przeciez studia to inne zycie etc.
Ok, przelknelam te gorzka sline.
Na drugi dzien gdy powiedzialam to mamie, to tylko z usmiechem potwierdzila :/
Kilka dni temu wracalam na stopa z nad jeziora. Mily facet mnie zabral, dosc mlody, cala droge rozmawialismy. I kiedy pytal mnie o chlopaka i opowiedzialam mu o K. i jego studiach, to zasmial sie i stwierdzil: Hehe, to Ty sie lepiej zajmij nauka. W wakacje chlopak, a w rok szkolny nauka.
I ja wiem, ze mial na mysli to co inni.
Troche mnie to martwi, ze kazdy mysli, ze chlopak na studiach stuka kazda panienke napotkana w klubie i zdradza swoja dziewczyne, ktora znajduje sie czasem setki kilometrow od niego.
K. zaprzecza. Mowi, ze kocha, ze nigdy nie zdradzi, ze pragnie tylko mnie i nie mam sie kompletnie czego obawiac. Rozmawialismy o tym setki razy, ale w srodku zawsze mialam i mam nutke niepewnosci :(


08.08.2007 :: 20:18 | Komentuj (17)
~ Czy zazdrość jest uleczalna?
Ciesze sie, gdy patrza na niego panienki.
Nie znosze, gdy on spoglada na inne dziewczyny.

Jestem dumna, gdy jest chwalony przez moje kolezanki.
Rozsadza mnie od srodka gdy Jego dobre kumpele gadaja rzeczy w stylu: "Bo K. to zawsze potrafi rozbawic!" i rozne takie bla, bla, bla.

Lubie gdy jest ze mna.
Czuje sie zle gdy wiem, ze jest na jakims biwaku, a mnie tam nie ma.

Lubie swoich bylych i mowic o nich takze.
Nienawidze gdy on wspomina o swoich eks.

To fajne uczucie kiedy jakis koles o mnie zabiega, nawet gdy wie, ze jestem zajeta.
Te wszystkie lafiryndy, ktore zblizaja sie do mojego Miska w tych lokalach to bym pozabijala, wiec lepiej trzymac sie z daleka!

No i wiecie, troche mi ciazy to wszystko =='

30.07.2007 :: 09:59 | Komentuj (18)
~ To jest to
W koncu poczulam co znaczy stan zakochania. Co znaczy mowic szczerze kocham i nie wstydzic sie tego.
Jest mi z nim cudownie, dni mijaja szybko.
Ostatnio bylismy razem na zakupach w Szczecinie, bylam ciekawa jak minie nam ten caly dzien razem i bylo swietnie. Oczywiscie gdy chodzilismy po centrum handlowym, On ciagle marudzil, ze tu nic dla mnie nie ma, zebysmy wrocili do pierwszego sklepu i zebym tam kupila wszystko co potrzebuje, bo Go strasznie nogi bola, bo chce Mu sie palic, bo tu jest drogo (wymyslal coraz to nowe wymowki) ;) Ale mimo wszystko spisal sie bardzo dobrze, pomogl mi wybrac spodnie i tunike.
Denerwuje sie troche pogoda, bo to sa chyba najgorsze wakacje pod jej wzgledem.
Pozdrawiam wszystkich.
21.07.2007 :: 13:41 | Komentuj (12)
~ I can feel you...
Zasluchana w piosenke Flyleaf - All around me, nie moge uwierzyc, ze to sie stalo. Widocznie kiedy mam wyjebane na milosc, ona sama, nieproszona, wlazi mi w zycie z butami przepychajac sie.
Moze do rzeczy? Jestem z K. Z tym bylym mej kolezanki. Nie czuje sie z tym zle, poniewaz z nimi juz definitywny koniec nastapil kilka tygodni temu, a ze ona robi sobie nadzieje, to juz nie moja wina.
Czuje sie z nim super i mam nadzieje, ze potrwa to jak najdluzej.
13.07.2007 :: 10:05 | Komentuj (16)
~ O milosci, pieprz sie.
Wczoraj przezylam jeden z wiekszych boli w swoim zyciu. Nie liczac zlaman rak, bo to tez cholernie bolalo. Ale bol wczorajszy byl inny. Sama go sobie zadalam? Ha ha, czym? Wrogiem wiekszosci kobiet - depilatorem.
Hej, dla niektorych moze byc zabawne to, co teraz napisze, ale pojechalam nim jedynie (lub az) od kostek za kolana. Nie moge pominac faktu, ze bardzo pomogly mi piosenki Hey puszczone na 30 jednostek glosnosci w mp3 mojej siostry. Ale mowia, ze dla urody trzeba sie poswiecac (czy jakos tak).
09.07.2007 :: 21:58 | Komentuj (10)
~ Shit.
Jeden chce wrocic, drugi dziala na dwa fronty.
Kurwa, chyba nie o to chodzi.
Chyba cos tu, kurwa, nie gra.
Ja pierdole nie tak mialo byc.
Wszyscy tacy sami, tacy sami...
04.07.2007 :: 13:06 | Komentuj (21)
~ Życie.
"Życie" - to słowo zapisało się w słowniku potocznym słów mojej młodszej siostry. Zawsze mówi to, gdy zwracam jej uwagę, gdy jej coś opowiadam, a ona nie wie jak zareagować. Przyzwyczaiłam się, choć denerwuje mnie to.
Ale to twierdzenie odnosi się do mojego terażniejszego żywotu. Nie mam jak inaczej określić tych wszystkich komplikacji...
Byłam z K., nie jestem z K. Ok, ok, mój najdłuższy związek trwał cztery miesiące, ale teraz naprawdę chciałam żeby sprawa się inaczej potoczyła. Nie dwa tygodnie. Chciałam znaleźć wreszcie faceta, który mnie przy sobie zatrzyma i nie będę szukała innych wrażeń. Może jeszcze do tego nie dojrzałam?
Najpierw zerwaliśmy oboje. Brak czasu z jego strony = zerowe szanse na związek. Dzień później na koncercie w jego mieście, bawiliśmy się razem praktycznie całą noc. Zachowywaliśmy się jak para zakochanych. Wszystko było jak dawniej. Nie byłam pijana, ale potrzebowałam bliskości, a on był tuż obok.
Dwa dni później K. napisał, że "Jeśli Cię czymś uraziłem w sobotę, to przepraszam". Odpisałam, że nie ma sprawy, ale by pamiętał, iż nie jesteśmy już razem. Odpowiedzią było "Spoko".
Wydaje mi się, że on miał nadzieję na powrót do związku.
Jakkolwiek, mi podoba się ktoś inny. Jest to chodzący pociąg (nie w sensie transportu, tylko w sensie uroku). Ale jest też jednym wielkim problemem. To przyjaciel K., to były chłopak mojej dobrej koleżanki, która nadal Go... kocha? Wprawdzie nigdy mi tego nie powiedziała, ale płakała mi w rękaw. Przez niego.
Z Nim już rozmawiałam na ten temat. Napiszę szczerze, że flirtowaliśmy ostatnio i to ostro, pomimo, że mamy obawy. Mój były, jego była. Jak to połączyć? Wydaje mi się, że jeszcze K. zrozumie, ale jego eks-dziewczyna? Wątpie. A najgorsze jest to, że jestem z nią w klasie.
Ja naprawdę mam serce...
16.06.2007 :: 22:28 | Komentuj (3)
~ Dzis.
Dzis byl nasz pierwszy pocalunek.
Musialam to zapisac, by nie zapomniec.
Bardzo mi na nim zalezy...
Dziekuje za uwage ;)

EDIT

Jestesmy razem, jestem wesola.

Boze, jaka pusta ta notka, ale na nic wiecej mnie sensownego nie stac.
02.05.2007 :: 20:23 | Komentuj (21)
~ Cholera, no!
Bo ja to mam pecha i czy on sie do cholery jasnej nigdy ode mnie nie odczepi? Ja nie wiem -_-
Czemu kazdy chlopak z ktorym jestem na pierwszej randce chce cos powiedziec, a potem nagle cichnie i kiedy ja pytam: No co? To ten odpowiada: A nic, nic, niewazne. Kiedy ja probuje to z niego roznymi sposobami wyciagnac slysze tylko: Nie chce Cie urazic albo Nie, bo sie obrazisz. Lol. Ja nie wiem, jakies zle moce mam w sobie czy co?

25.12.2006 :: 16:51 | Komentuj (26)
~ Postanowienia noworoczne [?]
Wtajemniczeni wiedzą, że spotkałam się z T. w ten piątek. I było nijako. Szczerze mówiąc - nie tego się spodziewałam. Ten koleś jest wprost ciotowaty, a ja takich nie lubię. Uważa się za nie wiadomo kogo, a jest to śmieszne, gdyż... Ciapa z niego.
Po tym spotkaniu stwierdziłam, że ja się narazie angażować w to w ogóle nie będę, gdyż zbliża się Sylwester, a ja chcę się na nim wyszaleć. A nuż tam poznam kogoś godnego uwagi??
Na Sylwestra idę na wielką halę. Wstęp płatny, na miejscu jedzenie, picie i chyba dj. Czuję, że będzie cool. Już nie mogę się doczekać, tylko na to czekam.
Co do postanowień... Od Nowego Roku rzucam palenie i... odchudzam się. Coś mi się przytyło w tym miesiącu, i to sporo. Źle się tak czuję. :/ Ważę 52kg więc dwa kilo trzeba ubić :D
09.12.2006 :: 13:34 | Komentuj (23)
~ Gdzie ta atmosfera?
Święta tuż, tuż, a śniegu ne ma. W ogóle nie czuje tej przedświątecznej atmosferki. Prócz reklam, ozdób na lampach i drzewach w mieście nic nie kojarzy mi się z Bożym Narodzeniem :( Śnieg nie spadł i nie podoba mi się to. Chcę iśc na sanki, choć znowu się przeziębiłam. Dobija mnie ten ból gardła i ciągłe 'a psik!' ;|
T. jak narazie nie zaprosił mnie na Studniówkę, poczekam sobie. Przecież możliwe jestm że mnie wogle nie zaprosi. (Dla niewtajemniczonych: dowiedziałam się, że koleś z którym byłam na Połowinkach i o którym była poprzednia notka, chce mnie zaprosić na Studniówkę. Powiedział to swemu kumplowi, kumpel powiedział swojej dziewczynie, a ona powiedziała to mi. Ale on jest wstydliwy jeśli chodzi o kobiety.
Zaczynamy już ze znajomymi planować Sylwester. Narazie załatwiamy chatę. Kuva, chyba se polopirynę wezmę. Miłego weekendu wszystkim.
01.12.2006 :: 21:44 | Komentuj (17)
~O_o
Wszystko schrzaniłam ?? Sama nie wiem...
Wczoraj była dyskoteka andrzejkowa u nas w szkole, organizowana przez moją klasę. No i pojawił się koleś z którym byłam na połowinikach :D I z którym wtedy świetnie się bawiłam no i tam teges-majonez, sami rozumiecie :D Było nam super i pierwszy raz doznałam takiego czegoś, że chłopak potrafi dziewczynie sprawić taką przyjemność :P :D
No i wczoraj na tej dysce jak on się pojawił, to kiedy tańczył gdzieś tam w moich okolicach, to ciągle rzucał mi takie fajne spojrzenia, jednym słowem lukał często itp. No i potem tańczyliśmy razem pare szybkich tańców (on to zaproponował), a potem dj zapuścił nową piosenkę Gośki Andrzejewicz "Trochę ciepła" :D A że piosenka wolniejsza, to wolny taniec, no nie :P I tak tańczymy, wogle ciągle nawijaliśmy, trzeba przyznać, że super nam się ze sobą gada. No i nagle nasze twarze były tak blisko, że normalnie, kurde, mogłoby dojść do pocałunku, ale ja odwróciłam głowę!! Boshe, co ja zrobiłam najlepszego! :[ No, ale nieważne. Jak skończyliśmy tańczyć wolniaka, to on nadal chciał tańczyć ze mną, ale ja powiedziałam, że narazie idę do koleżanek, a potem znowu z nim zatańczę. On powiedział ok, i klepnął mnie po tyłku, co na połowinkach było normalką^^ Wreszcie gdy doszło do następnego naszego tańca, to było już przy tehniawce i on wziął mnie tak w obroty, obrócił mnie, i w tym momencie skończyła się piosenka i znowu mnie obrócił, nastała cisza na hali, bo dj zastanawiał się co puścić czy coś takiego, i przyciągnął mnie tak do siebie, iiii... chciał pocałować, ale ja znowu się odsunęłam tak delikatnie!! Nie wiem sama dlaczego to zrobiłam, grrrr!! Wszystko spieprzyłam! Jak jakaś jebnięta dziewucha, ale to szczegół. :|
Dzisiaj w szkole mijaliśmy się na przerwach i szłam z kumpelą, i udałam, że go nie widzę, a koleżanka powiedziała, że tak się na mnie spojrzał.. Dziewczyny wiedzą o jakie spojrzenie chodzi! Takie słodkie... :D:D:P Ehhh, bywało dużo momentów, kiedy koleś po prostu jak mnie zobaczył, stanął w miejscu i się na mnie gapił. I co o tym sądzić? Nie wiem, czy mu się podobam, czy nie, ale wiem jedno: on boi się kobiet. Zobowiązań. Kurna, koleś skończy 20 lat niedługo... Czego on się boi? To dla mnie chore. Może kiedyś się zawiódł na jakiejś lasce, hmmm, nie wiem ... :(
25.11.2006 :: 22:00 | Komentuj (18)
~Nie to nie!
Stwierdziłam, że ja nie będę się starać by jakiś koleś zwrócił na mnie uwagę. Jak coś będzie miało się wydarzyć, to się wydarzy. Ja nie mam czasu zawracać sobie głowy chłopakami, szczególnie teraz, kiedy nauki mam full. Jutro niedziela, a ja na 10.00 muszę iść na korepetycje z chemii. Wprost wspaniale. Potem trzeba napisać pracę dodatkową z chemii. Następnie notatki i wypracowanie z polskiego. A na koniec nauka z historii. Acha, już to widzę. Widzę jak to wszystko pogodzę. Sami widzicie :|
Ostatnio kolega mojego byłego napisał do mnie, że chce się spotkać :P Koleś przystojny jest, nie ma bata. Ale miał wczoraj zadzwonić i nie wiem czy to on dzwonił, bo miałam wyłączony telefon, a jak włączyłam, to przyszło do mnie kto dzwonił i był tam obcy nr z Plusa. I kilka nieodebranych połączeń od byłego :| co jest dziwne. Ale poczekamy, zobaczymy.

11.11.2006 :: 14:36 | Komentuj (29)
~Co to oznacza?
Miałam dzisiaj spotkać się z kumplem, który nie powiem, nie jest brzydki, ale kiedyś był z koleżanką z mojej klasy i jak ona z nim zerwała, to ją uderzył, więc stwierdziłam, że nie warto ryzykować.
Z Kkto (ksywa dla chłopaka, który mi się podoba, którą wymyśliłam z kumpelą) jest tak sobie. Nie wiem co mam robić. Koleś często powtarza różnym znajomym, że chce zerwać ze swoją laską, a jakoś tego do tej pory nie zrobił =/
Z kumpelą zarwarłyśmy taki śmieszny pakt, że obserwujemy czy nasze sympetie się nas nas patrzą w czasie przerw, czy jak jesteśmy w gronie znajomych. No i nie tylko ona, ale i ja, zauważyłyśmy, że Kkto ciągle na mnie luka. Uczy się - ja przechodzę - spojrzy. Mijamy się - on się uśmiechnie, powie coś zabawnego. Jesteśmy w gronie znajomych, kiedy o czymś opowiada, patrzy się mi w oczy, hmmm. Trzeba zauważyć, że podobałam mu się od października ub. roku do tego momentu wakacji, aż se znalazł new girl, łudząco podobną do mnie =/ (nie wiem ile razy już to pisałam, aczkolwiek nieważne). No. I co o tym sądzicie?
07.11.2006 :: 16:20 | Komentuj (17)
~Myślcie, co chcecie..
Kurde, tak czekałam na te połowinki. Było odliczanie z kumpelami, wiecie - dwa tygodnie, tydzień, pięć dni, jeden dzień.. Aż w końcu się doczekałam!
Jednym słowem? Mogę dwoma? Zajebiście było.
Trampek (ksywa) wpadł po mnie po 19. z kumplem, chłopakiem koleżanki z klasy. Całą drogę nawijaliśmy o wszystkim i o niczym, naprawdę dobrze nam się ze sobą gadało. Ja głupia zapomniałam wziąść kieliszków, ale On na szczęście pomyślał o tym :D Wiecie, byłam tak zdenerwowana tą całą sytuacją.. Bo na tych połowinkach musiałam rozegrać pewną grę, która.. Sama nie wiem czy do końca się udała.
Otóż na połowiniach był mój kumpel (ksywa KKto), który szalał za mną od listopada ubiegłego roku do hmmm, nie wiem kiedy :D W wakacje poznał dziewczynę, która mu się spodobała, klientka jest łudząco podobna do mnie, tyle, że jest młodsza o dwa lata i moje kumpele mówią mi, że ja jestem od niej o wiele ładniejsza. Wiem, że to ściema, aczkolwiek tak coś podbudowuje moje ego, sami rozumiecie :D I on z nią jest teraz. No i na tej imprezie chciałam go jakoś poderwać, bo od niedawna on mi się zaczął podobać! Wiem, pierdolnięta jestem, ale kit z tym. :P
A no Trampek też mi się podobał, koleś ma coś w sobie, serio, jest starszy o dwa lata i taki, ahhh. No i go też chciałam poderwać :P
Ale wszystko się skomplikowało jak to zwykle bywa z moimi sprawami!
Gdy skończyłam wolny taniec z KKto, niepostrzeżenie dałam buziaka mu w policzek, potem za ręcę poszliśmy wypić po kielonie i jakoś się zgubiliśmy ;p Nic więcej nie udało mi się zrobić z nim! Zresztą wcześniej się zmył do domu :P
Na połowinkach był też pewnien koleś, dajmy mu ksywę, Owies :P No i on był z deka najebany, zjebał się bodajże ze schodów i ja mu krew z czoła wycierałam, wiecie, szkoda mi się chłopaka zrobiło. No i potem on zaczął mnie obejmować i pocałował mnie :p A ja się nie broniłam, bo koleś fajny z wyglądu, i podobał mi się w ubiegłym roku :P Potem poszliśmy tańczyć i znowu się pocałowaliśmy i potem nie pamiętam ;D
No i, potem tańczyłam z moim 'byłym' wolne tańce, ahh, cudownie mi się z nim tańczyło. Tak mnie przyciągnął do siebie, pokazał taką żądzę. A chłopak przystojny, przynajmniej dla mnie, nom wie o kogo chodzi :D Ale nic więcej nie było. Zresztą on teraz ma inną laskę =/
Koło 1/2 w nocy, kiedy byłam pewna, że z Trampkiem mi się nic nie przydarzy :D on zaczął kłaść rękę na oparcie mojego krzesła, no nie, i potem jakoś tak, zaczął mnie obejmować, całować po szyi, plecach, hihi, no i potem w śliniaka wpadliśmy i tak dalej :P Nie wiem ile razy, ale było fajnie :]
Dwa dni po połowinkach Trampek napisał do mnie na GG, że jeśli mam do niego jakieś zastrzeżenia, tzn. do jego zachowania, to niech mu napiszę, i zaczął mnie przepraszać, jeśli coś zrobił nie tak :D Nie wiem za co, he, odpisałam mu, że mi się podobało i w ogóle.
Potem było Święto Zmarłych, miałam z nim iść na cmentarz, ale pogoda chujowa była, a jego babcia w szpitalu była więc nam nie pykło. Do piątku gadaliśmy na GG i dobrze nam się gadało.
W piątkowy wieczór zaproponowałam mu, żebyśmy w sobotę poszli na jakiś spacerek, on bardzo chętnie się zgodził i zaproponował bym mu potowarzyszyła na meczu, bo idzie sam. Ja się zgodziłam i miał po mnie wpaść po 13. Nie wpadł. Nie zadzwonił. Nie napisał. Przestał pisać na GG i komórkę. Na początku się z deka załamałam, ale co tam. Nie wiem co się dzieje, wczoraj nie wytrzymałam i napisałam mu na GG pare słów, że powinien napisać, czemu nie przyszedł bo mnie, wyrolował mnie. A on nic. A na GG był =/ Ciota ;p Anyway, dzisiaj mieliśmy koło siebie lekcje, koleś tak na mnie lukał, że to poemat jest, potem gadał z kumplem i kumpela mi mówiła, że na stówę gadali o mnie, bo się ciągle gapili na mnie podczas tej rozmowy. To było coś takiego jakby ten jego kolega mówił mu czy się patrzę itp. taka relacja, jak nie raz dziewczyny sobie zdają, typu: o, teraz idzie. czekaj, czekaj, stoi, patrzy się! patrzy! luka, luka.. itp. :D
Nie wiem co robić, kurcze, teraz inny kumpel się do mnie odzywa i chce się w sobotę umówić :P
Ale wiecie, Trampek nigdy się tak nie zachowywał, wręcz tępił takich, którzy nie wyjaśniają sytuacji, nawet ten przykład po połowinkach, pytał czy się dobrze bawiłam, czy mam mu coś za złe, itp. Pamiętam jak się dowiedziałam jakiś czas temu, że on nie chce się wiązać. Ale przecież nie musimy się wiązać ze sobą ;p Jaaa...
Co o tym sądzicie? Czekać czy wyjaśniać? Najlepsze jest to, że w horoskopie mam: Ktoś kto do niedawna dawał Ci znaki na bliższy kontakt z Tobą, ostatnio milczy. Nie wyjaśniaj tego, przeczekaj. I że coś tam, ta osoba pierwsza się odezwie.. :P

PS. Nie chcę byście uważali mnie za jakąś dziwkę, że całuje się z kim popadnie itp. Ja naprawdę mam uczucia, a to była impreza i był też alkohol.
22.10.2006 :: 16:50 | Komentuj (29)
~Remiks w głowie.
Czasem chciałabym dać mu na zgodę, wybaczyć mu. Był moim przyjacielem, potem chłopakiem.. Wykorzystał mnie. Ale kiedy pomyślę sobie, co mi zrobił, ile ode mnie oczekiwał.. Kiedy chłopak zaczyna oczekiwać od dziewczyny, żeby ta się dla niego zmieniła, w jej głowie powinna zapalić się lampka ostrzegawcza. Bo mężczyzna powinien pokochać kobietę taką, jaką jest i na odwrót. Ja się do tej zasady stosowałam, ale on nie potrafił. Zrywając powiedział, że to przerwa, że on chce zapomnieć o byłej dziewczynie. Po kilku dniach zaczęło się od nowa, powiedział, że uświadomił sobie jak bardzo chce być ze mną itp. Ale ze trzy dni po tym, chodził już z dziewczyną, którą cholernie wyzywał i to, ugh, mówił na nią tak okropne rzeczy, że nigdy bym nie pomyślała, że się z nią zwiąże.
Wkurwiłam się. Za przeproszeniem. Ja i była dziewczyna T. zorganizowałyśmy ekipę chłopaków, od których ten cham miał oberwać. Jednak nie dostał. Jeden taki stwierdził, że nie ma sensu, by dziesięciu lało jednego, bo potem będą mieli przesrane. W każdym razie nie dostał od nich, ale dostał ode mnie. Potem słyszałam, jak T. zwierzał się kumplowi, że po moim uderzeniu na drugi dzień, rankiem, bolała go szczęka.
Kiedyś czytałam, że kobiety są bardziej mściwe od mężczyzn. To chyba prawda ;)
A 28.10 mam Połowinki :) Znalazłam w szafie dosyć ładną, bordową sukienkę. Taką seksowną nawet xD Ale nie mam jeszcze butów. W tym tygodniu idę kupić, bo mało czasu zostało! Myślicie, że bardziej będą pasowały buty brązowe czy czarne? :P Buziaki dla was. :)


03.10.2006 :: 15:36 | Komentuj (12)
~Przerwa!
Coraz więcej osób się niepokoi o mój stan, więc piszę tu i teraz, że robię sobie przerwę w wprowadzeniu bloga. Strasznie dużo się wydarzyło, miałam chłopaka, teraz nie mam i w ogóle, straciłam przyjaciela, moja koleżanka okazała się podstępną suką, która odbiera chłopaków no i wiele ludzi okazało się fałszywymi bestiami. 29.09 skończyłam 17 lat i moje urodziny, które zrobiłam na Skarpie okazały się jednymi z najlepszych jakie w życiu miałam. Było z 20 osób, wiem, że to niedużo, ale bawiliśmy się świetnie i dostałam boską różę, taką wieeelką od chłopaka z którym będę szła 27.10 na Połowinki :D:D Mam nadzieję, że będziemy się cudownie razem bawić :) No i ogółem dziękuję moim przyjaciołom, którzy nie zawiedli, byli ze mną w trudnych dla mnie chwilach... Pozdrawiam was wszystkich, wrócę pewnie późną jesienią, a może i wcześniej ;)
12.09.2006 :: 16:01 | Komentuj (16)
~Chyba.
Chyba zerwę ze swoim chłopakiem. Po co mamy oboje się męczyć skoro ja już nic do niego nie czuję?
Chyba dziś dowiem się, co mój "przyjaciel" (jeśli mogę go tak nazwać, mi na nim zależy, mu na mnie, ale nie jak na PRZYJACIÓŁCE, bo on bardzo chciałby być ze mną. Tylko narazie mamy swoje "drugie połówki", które dla nas nie są tymi głupimi połówkami, bo..) MY JESTEŚMY DLA SIEBIE STWORZENI!! Kto powiedział, że przyjaźń między chłopakiem i dziewczyną jest prosta? Nikt! No to jeszcze raz. Dziś dowiem się (chyba), co mój "przyjaciel" chce zrobić z tą sytuacją. Czy chce być ze mną czy nie. Bo jak chce, to jupi, a jak nie to.. Nie dopuszczam do siebie takiej myśli. To niemożliwe. :P
10.09.2006 :: 12:21 | Komentuj (10)
~Czas...
Czas upływa tak szybko. Nim się obejrzysz, wszystko się kończy. Skończyły się wakacje, skończyło się dawne dzieciństwo, które ostatnimi czasy często wspominam.. Zaczął się rok szkolny, druga klasa liceum w której zadają mi dużo nauki, a ja muszę się w tym roku bardzo starać.. Za ponad rok matura, ale znając życie to tak szybko zleci, że szkoda słów.
Jestem przeziębiona i nie dobrze mi z tym. Ostatnio wydarzyło się sporo rzeczy, ale nie ma co tego opisywać, jeśli coś się wydarzy, co będzie nawiązywało do nich, to opiszę wszystko po kolei.
"Nadmiar wiadomości powoduje tysiące wątpliwości" - to prawda.
20.08.2006 :: 14:12 | Komentuj (26)
~Summer Party
Hej, było naprawdę klawo. Nie zepsułam sobie humoru nawet zbreźnymi komentarzami ze strony chłopaków. Jeden ochroniaż też się do mnie przyczepił, ale nieważne. Nie żałuję, pomimo, że mam wielkiego pęcherza na nodze, a przez ostatnią godzinę już nie tańczyłam, tylko siedziałam na ławkach popijając Colę Olę. Z moim chłopakiem. Było tak milutko, było już grubo po 3:00 w nocy, a mi włączyło się takie zmęczenie.. Przytuliłam się do niego i patrzyłam jak inni się bawią. Nie obyło się oczywiście bez przykrych incydentów, jak omdlenia czy bójki. Na hali było strasznie duszno, mogliby jakąś klimatyzację tam zrobić, bo nie było jak się 'ochłodzić'. Wyszłaś na dwór, cała spocona, to tak zimno, że ja pierdole, a byłaś na hali, to nie miałaś czym oddychać. Nieprzepałam 19 godzin. Na dyskotece byłam 8 godzin. Położyłam się przed 5:00 rano i obudziłam o 12:00. Jestem z deka zmęczona, jak tylko wstałam od razu poszłam się umyć, szuru buru, potem zjadłam obfite śniadanie, czyli jajka sadzone, makaron z cukrem (akurat był przy okazji, bo rosół mama robiła) i herbatkę. Chciałam z cytrynką, ale cytrynki nie było.
Zauważyłam od wczoraj, że nie jestem taka słaba w gębie. Tzn., dużo facetów pod wpływem alkoholu staje się chamskich w stosunku do dziewczyn. Wczoraj nie tylko im dostało się ode mnie, bo jeszcze oberwało się "ukochanej" L. (podróba Dody, patrz notka "Prinzechssen"). No sorry, po prostu nie mogłam się powstrzymać. Wyjdź tak na dyskotekę: buty `ala Doda; koturn nie wiem ile centymetrów w kolorze kremowym, miniówka `ala Doda w kolorze kremowym, no kurwa, to mogła jej nie ubierać, tak czy siak było jej widać tyłek, do tego taka jakby marynareczka obcisła w takim samym kolorze. Ach i zapomniałabym! Czarne okularki. Widziałam jak ona próbowała się ruszać. Ledwo stawiała nogi, miniówka była tak obcisła. A ja tylko nazwałam ją Lochą. :) Nie mogłam się powstrzymać. :D
Udanego tygodnia :p
13.08.2006 :: 11:13 | Komentuj (31)
~Przyjaciele - czy istnieją?
Wszystko mnie boli. Dosłownie. W środku. Najbardziej serce. Nie wiem co robić.
Ten tydzień był bardzo, ale to bardzo nieudany. Dowiedziałam się wiele rzeczy. Na przykład to, że moja 'przyjaciółka' okazała się fałszywą osobą. I dziwką. Najpierw dała buziaka mojemu chłopakowi, potem całowała się z P., mówiąc, że kocha innego. Kiedy zaczęła chodzić z tym 'innym' dała buziaka mojemu przyjacielowi [!!!], który ma dziewczynę, a po drugie ona dobrze wie, że gdyby on nie miał dziewczyny aktualnie, a ja nie byłabym z F., to razem byśmy byli. Gadałam o tym z nim. I ona o tym wiedziała. Do tego przedwczoraj całowała się z jeszcze jednym chłopakiem, a nadal jest z M. [<-- czyli jej chłopakiem]. Zaraz mnie rozjebie. Przez jej zachowanie płakałam, bo kiedy zrani mnie ktoś dla mnie ważny, nie mogę tak spokojnie tego przyjąć. A teraz, przed chwilą, pokłóciłam się przez nią z T. [<-- mój przyjaciel]. A wiecie co jest najlepsze? Ja jestem zajebista. Już widzę w komentarzach jak mnie będziecie ochrzaniać. Chodzi o to, że nie potrafię się na nią pogniewać. Znaczy się, nie odzywałam się do niej, ale potem ona przyszła, zaprosiła mnie do siebie na herbatę i wyjaśniła wszystko. Jeżeli można to tak nazwać. Ominęła najważniejsze szczegóły. Potem spotkałam się z T. i on mi wszystko opowiedział. Nie wiem co mam robić, wiem, że będę się źle czuła jeśli jej nie wybaczę i będzie to mój wróg nr 1. Życie jest takie bez sensu. Do tego pogoda jest zjebana, i chuj, siedź w domu. Super niedziela. Pfff.
Szczerze mówiąc, przez ten tydzień się nie modliłam, chciałam zrobić sobie taki 'test', czy to się odbije na moim życiu. Dla was może być to śmieszne. Mnie to nie bawi. Głupia ze mnie dziewczyna, już kiedyś robiłam coś podobnego i miałam same problemy. I teraz jest tak samo. Jak się nie modlę i nie rozmawiam z Bogiem, to moje życie się pieprzy.
Dlatego od dzisiaj zaczynam się znowu modlić. Może pójdę do kościoła..
07.08.2006 :: 10:43 | Komentuj (26)
~Przykre, ale prawdziwe.
Z przykrością, ale szczerze stwierdzam, że mój ojciec powinien jak najszybciej zgłosić się do psychologa. Jest tak pojebany, że nie idzie nawet tego opisać.
Ale mam wyjebane na niego.
Coś każe mi napisać, że idę dziś do mojego chłopaka na seans filmowy. Mam nadzieję, że będzie fajnie, bo czekam od rana tylko na to i na Życie na fali.
Słucham soundtracka The O.C., ściągam pierwsze odcinki, uwielbiam serialowego Setha, a prawdziwego Adama Brody'ego. Zaraz wejdę na polskie forum tego kultowego serialu i posprzeczam się, dlaczego czwarta seria ma trafić na mieliznę.
Oprócz tego fascynuje mnie piosenka Lily Allen - Smile. To się odnosi do mojego byłego :D
Udanego tygodnia wszystkim.
02.08.2006 :: 21:54 | Komentuj (32)
~Wątpliwości.
Nie jest dobrze. Jest coraz gorzej. Pojawiły się wątpliwości. Tego się obawiałam. Modliłam się - Boże, proszę, jestem z nim taka szczęśliwa, niech to nie będzie zauroczenie.
A jednak. Coś tak czuję. A może inaczej - nie wiem co czuję. Czy ja go kocham? Nie wiem. Myślę o nim codziennie, ale.. Kiedy się spotykamy, to już nie jest jak dawniej. Wiem, że mu bardzo na mnie zależy. Mówi, że pierwszy raz ma taką dziewczynę, nigdy wcześniej na żadnej mu tak nie zależało. Wcześniej był z niego babiarz. Teraz się zmienił. Kłócimy się, ehh, no nie jest fajnie. A jeśli to było z mojej strony zauroczenie i teraz powoli wygasa? O Mój Boże, nie.. Tylko nie to. Nie wiem co mam robić :(
29.07.2006 :: 11:35 | Komentuj (15)
~Prinzesschen.
Witam!
Rodzice zafundowali mi wyjazd ponad tygodniowy z całą rodziną do Kołobrzegu, dlatego nic nie pisałam. To nie było cool z ich strony. Przyznam, każdy zachwyca się moją opalenizną, ale może ja nie chciałam jechać? Bo nie chciałam! Wolałam spędzić ten czas tak jak robiłam to dotychczas, czyli chłopak + codzienne piwko.
Nie wiem czy słyszeliście o niemieckiej piętnastolatce, która zafascynowała wiele ludzi swoją muzyką. LaFee. Śpiewa po niemiecku. Jej aktualny hit, to właśnie "Prinzesschen". Jest boski. Wczoraj ściągnełam sobie cały jej album. Full wypas. Teksty piosenek są najlepsze. O wszystkim. "Prinzesschen" opowiada o plastikowej laleczce. Wiecie, typ dziewczyny, która jest bogata, prześliczna, ale głupia i wredna. A ta piosenka najbardziej mi podpasowała, bo do mojego miasta przeprowadziła się taka jedna L. Wiecie, fanka Dody (nie obrażając fanów tej oto piosenkarki). Farbowane włosy na blond, solarka, obcisłe ubrania, krótkie spódniczki, szpilki. Przysięgam - wszystkie koleżanki, które z nią trzymają (opiera się to na ciągłym łażeniu po mieście, albo jak kto woli - wożeniu się) tak okrutnie się jej podlizują.. Co nie powie - już to robią. Figurę ma ładną, to trzeba przyznać, z twarzy też jest ładna, nawet trochę podobna do Dody (ona sama nie zaprzecza, że chce być taka jak jej idolka), no i ma kasę (nie ma to jak mieszkać w różowym domu, co nie?). Ale mózgu, to ona nie ma. Pusta, pusta, pusta. I zbyt pewna siebie. Nienawidzę takich. Aż mnie kusi, żeby napisać o niej ostrzej, ale obejdzie się.
Jeszcze jedna piosenka z albumu LaFee jest boska. "Das erste Mal" - "Pierwszy raz". Piękna ballada. A tekst jeszcze lepszy. Niby 15 lat, a piosenki na takie poważne tematy, w porównaniu do Blog27...
Pozdrawiam wszystkich :)
12.07.2006 :: 13:47 | Komentuj (22)
~Normalka?
Zawsze spotykałam się z Felkiem codziennie, choć na pół godzinki, ale zawsze znaleźliśmy czas żeby się spotkać i to on zawsze pisał pierwszy. Ale wczoraj nie napisał i sama do niego poszłam. Poszliśmy się przejść itd. Myślicie, że to coś takiego.. złego? Hm.. Może mu się już znudziłam. Na moim miejscu byłybyście zaniepokojone? :P Wiem, że to głupie, ale ja go chyba kocham i jestem strasznie zazdrosna :D I on o mnie też - zdążyłam się o tym pare dni temu przekonać.
05.07.2006 :: 13:03 | Komentuj (19)
~Ciągłe pretensje...
Kiedyś moja przyjaciółka powiedziała: Wiesz co, Ola, z chłopakami, to jest tak: bez niego źle, z nim jeszcze gorzej.
Śmiałam się z tego w duchu, ale może jest w tym trochę prawdy?
Świetnie jest mieć faceta, który przytuli, pocieszy, pocałuje.. Ale potrafi też zdenerwować, np. specjalnie robi coś, żebym była zazdrosna i to mnie wkurza. On chyba myśli, że to poprawi jeszcze naszą sytuację, że niby przez moją zazdrość, nasz związek będzie bardziej czuły albo szczery. Głupstwo. To tylko pogarsza sprawę. Na szczęście wczoraj sobie o tym gadaliśmy i przyrzekł mi, że więcej nie będzie takich cyrków odstawiał.
Zauważyłam, że im jestem starsza, tym mniej mogę. Mogę np. być krócej na dworzu niż przed rokiem, nie za bardzo mogę spać u koleżanek, chodzić na całonocne imprezy itp. A we wrześniu skończę 17 lat. [!] Ojciec jest najgorszy. Bo z matką, to jeszcze ujdzie, ale z nim nie ujeżdżam. On mi wszystkiego zabrania. Ja wiem, że się o mnie martwi, ale sorry bardzo, nie jestem jakąś rozpuszczoną nastolatką, żeby przyjść z brzuchem do domu, he? Za kogo on mnie ma? Żenujące jednym słowem.

25.06.2006 :: 11:03 | Komentuj (18)
~Festyn...
No więc dzisiaj jest festyn, organizuje go stara parafia (u nas w mieście są dwie parafie). Około dwóch tygodni temu festyn wyprawiała nowa parafia, wtedy nie byłam jeszcze z F., ale go widziałam tam i od tamtej pory coś do niego mnie ciągnęło.. Hehe, a dzisiaj jesteśmy już tydzień i jeden dzień razem. Myślę, że będzie fajnie, bo niby to Kościół organizuje itd., ale klimat jest spoko, nie jakiś taki religijny..
Ogólnie dni mijają fajnie, wczoraj mój misiek miał jechać do pracy, ale specjalnie dla mnie nie pojechał, to ładnie z jego strony..
Wczoraj łaziliśmy po mieście z 3 godziny, byliśmy się przejść, potem zabrał mnie na piwo Dog In The Fog z sokiem :D Nawet, nawet. Ale jednak w takim małym mieście nie ma zbytnio co robić, trzeba poczekać, aż sobie chłopak sprawi samochód, a to już niedługo. Hej, a może macie jakieś pomysły co można robić z chłopakiem, teraz, w wakacje, bo ile można łazić? Dobrze, że dzisiaj chociaż ten festyn jest, ale tak ogólnie to trochę nudnawo. Zresztą jutro już on wyjeżdża i kicha.
Acha, no i jadę do pracy do Szczecina na 95%, jutro idę z A. robić sobie badania, znaczy się, skierowanie trzeba załatwić od lekarza rodzinnego, żeby mieć książeczkę pracowniczą czy coś takiego. Pozdrawiam wszystkich :)
18.06.2006 :: 22:08 | Komentuj (12)
~18.06.06'
Udało się!! Od dzisiaj jestem z F. :] <-- Felek :D To do Tekli ;)
I w ogóle przepraszam, że się nie odzywałam, nie odwiedzałam i tak dalej, ale byłam strasznie zajęta, ehehe :) Ale udało się i jak narazie jest dobrze :) Buziaki dla wszystkich, niedługo już wrócę :) Dajcie się nacieszyć jeszcze jutro, bo wyjeżdza kochanie do Szczecina do pracy :( :*
11.06.2006 :: 14:32 | Komentuj (13)
~Duma i uprzedzenie.
Znowu wszystko schrzaniłam! Pisałam wam w jednej z wcześniejszych notek, że spotkałam się z pewnym F., który kiedyś chciał ze mną chodzić czy coś takiego, ale ja nie zwracałam na niego uwagi dla innego F. :| W każdym razie, w notce pt. Zero, napisałam, że po ostatnim spotkaniu w ogóle się nie odzywał itp.
No i wczoraj był festyn u nas w mieście, byłam ja z A. no i on. Patrzył się na mnie, ale ja udawałam, że nie zwracam na niego uwagi. Potem kiedy szłam do sklepu po jakieś browary, on też szedł z kumplem, powiedział nam cześć, ale ja odwróciłam głowę. A. mi potem mówiła, że jak powiedział to 'cześć', to spojrzał się na nią, uśmiechnął, a potem wzrok od razu na mnie przeniósł.
Kurde, co ja zrobiłam?? :/ Wiecie, chciałam być taka dumna, że niby wogle mnie nie interesuje to, że on tam był, jest dla mnie nikim itp. A jest całkowicie odwrotnie.
Cholera, wyładniał, no. Blondyn (kolejny!) z włosami postawionymi lekko na żel, fajna koszula na krótki rękaw i szerokie spodnie, no nie.. Po prostu awww. A skontaktować się z nim nie mam jak, bo on nie ma telefonu.. Ejj, no co mam robić?
07.06.2006 :: 16:18 | Komentuj (18)
~Gra w skojarzenia.
No dobra, może nie przypomniało, szczerze mówiąc myślę już o tym od 2 czerwca :D
Otóż, byłam u wróżki. Nie, nie teraz. Jakiś czas temu. Gdzieś tak w kwietniu. Może jeszcze napiszę, że może nie wierzycie we wróżki, bo może myślicie, że to jakieś oszustki, jak cyganki itp. Ale ta wróżka, to 85-letnia staruszka, która kocha Modę na Sukces. (heh, jak przyszłam do niej, to ona oglądała właśnie ten serial, i mi zaczęła tłumaczyć kto tam z kim, że ona jest w ciąży z tym, ale on o tym nie wie itp.:)) W każdym razie, wywróżyła mi coś, co mnie zaczęło zastanawiać. Ogólnie wszystko co mi powiedziała mnie zastanawiało, ale już mi przeszło. Tylko niedawno połączyłam pewne fakty ze sobą, no i wyszło mi coś takiego, patrzcie:
Wróżka powiedziała: Koło Ciebie od jakiegoś czasu kręci się jakiś blondyn. To już jakiś czas trwa, ale narazie między wami nic nie ma. Ale w kartach widzę, że będziecie razem. Masz się go trzymać, widzę tu małżeństwo i dziecko (to będzie synek!:D). Będzie wódka i dużo imprez [sprawdza się!!]. Jakaś suka (dosłownie tak powiedziała), blondynka, będzie chciała Tobie zaszkodzić. W przyszłości pojawi się jakiś brunet, ale ty trzymaj się blondyna.
Analiza: Pierwsze co sobie po tym pomyślałam: Blondyn, hm... Ok, skojarzenie nr 1: F. Ale. On to nie blondyn tylko ciemny blondyn, do tego nic kompeletnie nie mogło się już między nami wydarzyć, bo z nami definitywnie koniec. Odpadł.
B. Ale. On mi się nie podoba i mogę traktować go jedynie jako przyjaciela. Odpada.
T. Właśnie. Jakby nie patrzeć, fakty się zgadzają. Jakiś czas, to już trwa. Mi on się spodobał już dawno, może to i było zauroczenie, ale potem przeszło. U niego było to samo, w tym samym czasie. W między czasie mieliśmy innych partnerów itp., ale nasza przyjaźń ciągle trwała i trwa. Nie jest zbiegiem okoliczności, że na lekcjach często patrzymy na siebie. To się uśmiechniemy, to pogadamy, a j. polski to czas na pisanie karteczek. Droczenie się z nim, to moje hobby. Jakkolwiek, jego drugą przyjaciółką jest J. <-- to też moja kochana psiapsióła :) Tylko, że do niej nie dzwoni. Do mnie dzwonił nawet wczoraj. Nie ma dnia bez smsa czy strzałki. Szczególnie od 1.06 ;) (wiecie o co chodzi, nie? jak nie, to poprzednia notka - czytaj) Ogólnie, jesteśmy chyba jedyną taką "przyjacielską parą" w klasie. :) A nie, jeszcze F. i M. ale to inna bajka.
Co dla mnie potrafi zrobić?
- skoczyć na koniec miasta dla mnie i przyjaciół po wódkę :)
- odprowadzić (ale jak gdzieś w moją stronę idzie oczywiście)
- jak nie chciało mi się w ostatni piątek samej iść do J. to przyszedł po mnie
- zawsze to on pierwszy napisze do mnie eska, lub zadzwoni (jeżeli przez kilka dni nie odzywam się do niego, to pisze, np. pyta co u mnie, czy jeszcze żyję, bo się nie odzywam i nie wie co ma myśleć itp.)
- potrafimy razem: kłócić się, bić, narzekać, wyzywać, śmiać, obgadywać, rozmawiać na poważne tematy, pomagać sobie (<-- pomógł mi jak byłam zdołowana po tym jak F. mnie wyjebał), kiedyś szliśmy za rękę, ale to było niestety dawno.. Potrafimy dużo więcej, ale nie mogę sobie przypomnieć. :)
Mówię wam, ja mam takie coś, że przeczuwam, że coś kiedyś się wydarzy. Albo np. dzisiaj pomyślę sobie: O, dawno nie widziałam tej i tej koleżanki - na drugi dzień ją zobaczę.
Albo mówię do mamy: Dawno nie psuł się czajnik, a mama za tydzień przypuśćmy przychodzi i mówi: Krakałaś i wykrakałaś. Po czajniku.
Ogólnie, to takie błahe sytuacje, ale mówię wam, mam takie trzaski xD
I przeczucie co do tego też mam. I wiem, że się nie mylę.
Pozdrawiam wszystkich, którzy fatygują się i marnują czas na czytanie moich notek heh. :*
03.06.2006 :: 10:50 | Komentuj (27)
~Wyszło szydło z worka.
Ten tydzień był straszny. Jeszcze się nie zakończył, ale dziś nie zdaży się nic godnego mojej i waszej uwagi, a w niedzielę... W niedzielę jak zwykle będę się uczyć.
Poniedziałek: przyszłam do szkoły bez prezentacji, którą trzeba było przygotować na polski. na szczęście nie tylko ja. połowa mojej klasy na biwaku. jest spokój, ale dzień nijaki.
Wtorek: to samo + kupa nauki.
Środa: nauka, nauka, nauka.
Czwartek: ludzie z biwaku wrócili. trzy sprawdziany. wspomnienia. zły humor. jedyne pocieszenie - piątek. nauka. i na tym mogłabym zakończyć. ale tego dnia pokłóciłam się z moim przyjacielem - T. znamy się od września, bo jesteśmy razem w klasie. kiedy nasze stosunki były jeszcze na etapie znajomości, skrycie mi się podobał. nawet bardzo. ale on miał dziewczynę - M., a ja nie miałam siły walczyć. w każdym razie, kiedy się godziliśmy, on powiedział do mnie: powiem Ci dlaczego Cię tak lubię, ale masz nikomu nie mówić, plis. ja na to: no ok. a on: bo jak chodziłem z M., to podkochiwałem się w tobie, ale dałem sobie spokój, bo i tak nic by z tego nie wyszło.
myślałam, że padnę. zrobiło mi się gorąco.
potem napisał jeszcze: ale nic by z tego nie było co nie? z twojej strony oczywiście. odpisałam: nie wiem, hmm... może i by coś było, ale to było tak dawno. - nie chciałam mu pisać prawdy, może i zrobiłam błąd.. ale on teraz ma dziewczynę, są ze sobą już z... cztery miesiące. napisałam mu jeszcze, że nic po nim nie było widać, zawsze się wygłupialiśmy itp. itd... ehh, i ja czułam coś do niego w tym samym czasie, wiem, że mam tego jebanego pecha w miłości, ale to by się mogło już skończyć! najpierw B., potem F., teraz T.
na końcu odpisał: no a jednak. wtedy zerwałbym raczej z każdą dziewczyną dla Ciebie. a nic Ci nie mówiłem, bo myślałem, że mnie wyśmiejesz.
no. i co on narobił? :(
nie mogłam przez to spać w nocy. na następny dzień, w Piątek, udawaliśmy, że nie było rozmowy. ale zauważyłam, że kiedy rozmawiamy, to patrzymy sobie w oczy. tak szczerze.
mój pech w miłości mnie nigdy nie opuści =/
30.05.2006 :: 15:42 | Komentuj (10)
~Jeden za drugim.
No i zaczął się kolejny tydzień. Oczywiście, jest zajebisty, a jak by mogło być inaczej?
Po pierwsze: wkurwia mnie pewna laska z mojej klasy.
Po drugie: A. chce mnie na siłę zeswatać, a ja nie jestem do końca pewna, czy tego chcę.
Po trzecie: brak funduszy. Na głupią kartę za trzydzieści złotych nie potrafię uzbierać!
Po czwarte: kupa nauki.
Po piąte: brak upewnienia, co do piątkowego wieczoru u koleżanki. Przez to, że za bardzo szalałam na imieninach, rodzice mogą mi nie pozwolić :| Jestem przygotowana, że nie będę mogła u niej spać, ale chciałabym do 23 mieć czas, no ludzie... :|
Po szóste: ból głowy, zmęczenia itp.
Żegnam, miłego tygodnia.
Jak coś się zdarzy, to napiszę.
23.05.2006 :: 16:57 | Komentuj (22)
~Zero.
Zero odezwu normalnie z jego strony. Co za cham! Głupi nieudacznik. ;| Wkurzyłam się.

Ps. Macie przyjaciół, ale takich naprawdę, przyjaciół, płci męskiej? I jak wam się z nimi układa? Wyszła wam ta przyjaźń? Czy doszło do czegoś między wami kiedykolwiek? Albo miało dojść?
17.05.2006 :: 14:31 | Komentuj (15)
~Jutro.
Jutro są moje imieninki. 18 maj. Wiecie, że jako Aleksandra, w kalendarzu dopatrzyłam się tylko jednej daty imienin? A taka Weronika, to ma chyba z dwadzieścia!

Moja kochana A. ma działeczkę na której jutro urządzimy babski wieczór. To w ramach moich imienin. I to co, że pogoda się zepsuła. To nieważne, że bez chłopaków. Pogoda żadną przeszkodą, gdyż jest altanka, a gril murowany. Chłopaki nie uciekną.


Już kiedyś się z nim spotykałam. Ostatnio znowu. Wtedy on coś do mnie poczuł, ale go olałam, dla pieprzonego sukinsyna. Teraz on mnie olewa (na myśli tu mam to, że nie dzwoni, nie pisze), a ja coś, chyba, poczułam...

14.05.2006 :: 10:52 | Komentuj (11)
~Interwencja i skutki.
Mam zgraną klasę. Tak. Ale niektórzy się zmieniają. I tak zmienił się J. Postanowiłam z A. pogadać z nim, o tym, że te jego komentarze złośliwe, są niepotrzebne. I nie potrafi wyrażać właśnego zdania przy paru dziewczynach z naszej klasy, które nazywamy: Świętą Trójcą. Trzy blondyneczki, takie modnisie. (nie obrażając blondynek). W każdym razie, w piątek zaczęłyśmy rozmowę. On powiedział: To nie ja się zmarszczyłyście, tylko A., i ty Olka też.
Na to my, podałyśmy mu przykłady jak się zachowuje od pewnego czasu, jest złośliwy itp. Ale on nie, to nasza wina, to my się zmieniłyśmy, zamulamy po prostu. =/

Wczoraj byłam u A. i czytałam jej smsy. Natrafiłam na eska od J. Był na mój temat! "Olka też się zmarszczyła, po tym jak F. ją wyjebał, a ona nadal robiła sobie nadzieję. Nie wiem jak ty, ale ona się zmieniła."


Może ja potrzebowałam takiej zmiany, żeby spoważnieć po takim... czymś, a nadzieja matką głupich, po prostu kochałam go.


To nie moja wina. ;( Ja staram się być sobą.

06.05.2006 :: 16:51 | Komentuj (17)
~Na dłużej.
Co sądzicie? To na dłużej. Naprawdę.

Wychodziliście dziś gdzieś? Bo ja cały dzień w domu przesiedziałam, ehh. Nie lubię tak, ale pogoda nie dopisała. Wietrznie się zrobiło.


Hm.. Wczoraj na GG klikałam z dawnym przyjacielem.. Dlaczego dawnym? Bo nasze kontakty ostatnio się ochłodziły. Najpierw to on wpadł mi w oko, gdy ten nic do mnie nie czuł. Jakiś czas później ja znalazłam innego, a wtedy temu coś do mnie się zachciało i.. Nic nie wyszło, przyjaźń się zepsuła i niefajnie się zrobiło.
Ale powoli nadrabiamy, także - jest dobrze.
Przy byle jakiej rozmówce, nie omieszka mnie pocieszyć*:


B.(5-05-2006 20:55)
a ty gdzie sie opalilas tak?
Ja(5-05-2006 20:56)
no, na dworzu latam ciągle
B.(5-05-2006 20:56)
wlasnie widzialem
Ja(5-05-2006 20:56)
tylko raz mnie widziałeś, a ja ciągle latam
B.(5-05-2006 20:57)
ladnie dzis wygladalas (ciagle ladnie wygladasz ale dzis bardzo, bardzo ladnie) :)*
Ja(5-05-2006 20:58)
weźź, nie takie te, no, komplementy :D bo sie zawstydze
B.(5-05-2006 20:58)
a sie zawstydzaj :)
Ja(5-05-2006 20:58)
juz sie zawstydziłam ;)


To tylko fragmencik rozmowy, ale mówię wam, czasem, to nie wiem co mam mu odpisać, bo takiego szoku krótkotrwałego doznaję.


Pozdrawiam.

05.05.2006 :: 20:26 | Komentuj (8)
~Jedyne pocieszenie.
Ehh, nie zapomniałam, tylko albo nie miałam czasu by coś napisać, albo mi się nie chciało.
Kurcze, z tą depilacją, to ałć :( Muszę znaleźć inny sposób, bo cholerstwo boli niewybaczalnie ;(
Ale co do solarium, to chyba się oprę, bo już się opaliłam i to ładnie ;D Całe plecy mam różowe, bo najpierw opalam się na różowo, a potem na brązowo ;P
A każdym razie, jedyne pocieszenie, to ta piękna pogoda, reszta w pizdu, wszystko się wali.
Pozdrowienia dla wszystkich.
30.04.2006 :: 14:32 | Komentuj (14)
~Czemu by nie spróbować?
A jednak tęksniłam. Odczułam w sobie brak dzielenia się z wami emocjami życia codziennego. Ale stwierdziłam, że nie wrócę tu mając na blogu szablon nie mojego autorstwa. Nie, tak nie może być! Więc dzisiaj, od rana się męczyłam i męczyłam, i wyszło to co wyszło. Nie miało do końca być tak, ale cóż.
W ostatni piątek odbyło się u mnie w szkole pożegnanie klas maturalnych. Jakbym stała tam sama, i wiedziałabym, że nikt mnie nie widzi, bym się popłakała. To smutne. Najlepsze klasy. Które potrafiły sprawić, by przerwy nie były nudne. Zawsze coś im odwalało, szczególnie chłopakom. Nigdy nie zapomnę tego.
Maj. Od jutra wprawdzie, ale to nic. Kwiatki, zielona trawa, wycieczki rowerowe. Super. Choć lubiłam jak szybko robiło się ciemno.
Pamiętnik. Film, który polecało mi mnóstwo osób, ale dopiero dzisiaj go obejrzę. A potem zabiorę się za Spacer po linie, który podobno jest równie dobry.
Palenie. Rzuciłam. Koniec z żółtymi zębami, śmierdzącymi palcami czy oddechem. A fe!
Depilacja brazylijska. Zapewne słyszeliście o tym? Ja tak. No i, hm, napawa mnie to.. Strachem? Taa. Pare dni szukałam wiadomości na ten temat, 100 zł dla kosmetyczki za taki zabieg, to trochę dużo. A pasta cukrowa daje takie same efekty. Próbuję jutro. Trzeba się jakoś pokazać w bikini na plaży, no nie? A jeszcze przed tym pójdę na solarium, żeby tak złapać troszkę opalenizny na początek. Też pierwszy raz. Ale czemu by nie spróbować?
15.04.2006 :: 20:00 | Komentuj (7)
Eeehm.. Co tam u was? Widzicie ten szablon? Z moją kochaną Lindsay, awww;D
Jak tam Wielka Sobota wam minęła? U mnie w porządku. U spowiedzi nawet byłam! A jutro niedziela, a po niedzieli poniedziałek. Lany Poniedziałek. Uhuhu, będzie się działo;);>
22.03.2006 :: 13:04 | Komentuj (11)
Where'd you go?
I miss you so,
Seems like it's been forever,
That you've been gone.


Ogółem ok, dużo spotkań towarzyskich. Ale po co te spojrzenia? To śledzenie wzrokiem? Patrzenie sobie prosto w oczy - znacie to? Miłe. Ale nie u nas. Nie u mnie i nie u niego. Tak nie może, nie powinno być. Boli. Wczoraj ukradkowe spojrzenia na rekolekcjach na hali. Ale kiedy tylko ja się spojrzałam, to on od razu wzrok gdzie indziej. Myśli, że ja tego nie widzę? Głupi.
Dzisiaj po szkole poszliśmy z większością klasy do parku, tak sobie powspominać wczorajszy dzień wagarowicza. Widziałam to. I on o tym wie. Te chwilowe spojrzenie zostało przeze mnie zauważone. I zakodowane w mojej głowie.

18.03.2006 :: 14:11 | Komentuj (8)
Wiecie co? Wydarzyło się dużo, w skrócie opiszę.
Tydzień temu, w piątek, mieliśmy takie spotkanie klasowe w parku i był tam F., a ja byłam z taką starą, dobrą znajomą, M. Bawiłam się dobrze nie zwracając uwagi na M., co robi itp. ze względu na to, że miałam już dobrze po tych paru piwach. Oczywiście zauważyłam jak F. na mnie zerkał, nie dało się tego nie zauważyć, bo ja też na niego zerkałam. Ukradkiem to miało być, ale nie wyszło, skoro wracając do domu, M. powiedziała mi że powinnam walczyć o F., bo to niemożliwe żeby on nic już do mnie nie czuł i w ogóle, bo ciągle na mnie patrzył, jak rozmawiałam z pewnym T. to przysłuchiwał się naszej romowie itd. Powiedziała też, że on próbował zgrywać takiego twardziela, bo jak ja na niego spojrzałam, to on od razu odwracał wzrok itp. No i zaczęła mnie namawiać, żebym się z nim spotkała. No więc ja umówiłam się z nim na niedzielę, ale do spotkania nie doszło. Wkurwiłam się na niego, bo okazało się, że koleś po prostu stchórzył. Byłam zdziwiona nieźle, bo po tym co przeszliśmy nie powinien się mnie wstydzić. :| Ale dobra=/
Na drugi dzień, rozmawiał z nim mój przyjaciel, T. i ten powiedział, że on naprawdę nie mógł się ze mną spotkać, ale nie chce mieć dziewczyny, ale nawet jakby miał jakąś mieć, to na pewno nie byłabym nią ja, bo on nic do mnie nie czuje i nigdy nie będzie czuł. ;| Ja takie oczy, ale powiem wam, że właśnie czegoś takiego potrzebowałam, takiego, za przeproszeniem, kopa w tyłek, fakt, szczerze powiedział to, czego się najbardziej obawiałam.. Ale mam to już za sobą..
Wczoraj u dziewczyny T. była mała imprezka, i oczywiście mieliśmy litra, i się ładnie najebałam, ehh, żadnej kolejki nie opuściłam, a konsekwencje tego były takie, iż ciągle żygałam i spałam.
Dzisiaj mnie tak głowa boli, że buuu.. Dlatego wszystkich zawiadomiłam, że siedzę dziś cały dzień w domu, przed kompem i w ogóle.:P
I jeszcze jedno: KAC - Kurewska Abrakadabra Czachy

07.03.2006 :: 16:44 | Komentuj (8)
Nom, czasem mam takie jazdy. Opowiem wam o jednej z nich. Ale nie śmiejcie się.
Siedzę na przerwie i obserwuję ludzi. Jak takie zwierzę czychające na swoją ofiarę. No i tak siedzę i siedzę, i zauważam ją. Niby zwykłą dziewczynę. Ale. Ma chłopaka. Starszego. Brata Felka. Czyli, starszego Felka. Widzę, jak patrzą na siebie. Wielce zakochani. To miłe, widzieć, jak chociaż jednej udało się usidlić któregoś z nich:D I tak zwracałam na nich uwagę większą od pewnego* czasu.
Ostatni piątek. Odwiedziny koleżanki. Papierosy, alkohol - jakby inaczej. Poznanie A., okazuje się, że to siostra S. Miłe zaskoczenie, jaka fajna jest ta dziewczyna, którą od tak długiego czasu miałam na celowniku;) Ale nie, nie mogło być tak pięknie. Felek zerwał z A. [!] Po dwóch latach bycia z nią stwierdził, że on jej nie kocha. Wrrr. Wkurwienie maksymalne. A że, kiedy się o tym dowiedziałam, byłam już po spożyciu większej ilości alkoholu (pare piwek się wypiło) myślałam, że po prostu dojebie tym wszystkim Felkom. Znaczy się, dwóm. Wiem co ona poczuła. Sama zostałam tak potraktowana jakiś czas temu. Tylko co tu porównywać, ona była z nim 2 lata... Wiecie zresztą jak alkohol działa na człowieka. Potem był płacz i teksty w stylu: Ale ja go jeszcze kocham!
A ja? Bezradna:( A tak mi jej szkoda było:(
`~`
Dziś. Przed moim wokiem, jej historią, trochę sobie porozmawiałyśmy. I powiem wam, że jest to super dziewczyna. To co, że starsza. Nie szkodzi. Ale super, i mogę to napisać szczerze, że chciałabym się z nią zaprzyjaźnić.
A w przyszły piątek znowu do niej:D

* od 30 stycznia br. data zapamiętana, bo 29 był ostatni dzień ferii, a 30 wróciliśmy do szkoły.

05.03.2006 :: 13:14 | Komentuj (7)
O LOL. Ale come back. Nie no, jestem z siebie dumna. Ten mały, śmieszny szablonik, te notki. Które na początku będą ukazywały się co jakiś, określony czas, a potem stopniowo będą zanikać, aż znikną całkiem. Potem po ok. pół roku zobaczycie tu wpis rozżalonej nastolatki, która napisze, że rzucił ją chłopak. A potem znowu powróce. I tak ciągle.
Żartuje.
Ach ten mój pesymizm dnia codziennego.
Ale stęskniłam się, nie zaprzeczę.
Właśnie rozmawiam z kumplem na GG. Wiecie, miasto w którym mieszkam jest małe, liczy do 20 tys. mieszkańców. Ostatnio stałam się rozrywkom dla ludzi nie mających co ze sobą zrobić, inaczej - plotkarzy. A wszystko zaczęło się od 18 stycznia. Boże, ta data utkwi mi w pamięci chyba na zawsze. Niby minęło już tyle czasu, ale ból nadal pozostał. I piękne wspomnienia.
20.01.2006 :: 16:23 | Komentuj (3)
Pierwszy raz poczułam się tak straszliwie... :( Zostałam porzucona :( Przez kogoś, kogo zaczęłam kochać :( To straszne uczucie. Pierwszy raz w życiu ktoś potraktował mnie w taki sposób, kurwa.. :( Teraz są ferie, ale jak ja mu się spojrzę w oczy w szkole? Jesteśmy w tej samej klasie, jeszcze siedzimy razem na historii.. Oczywiście wszystko 'zakończyło się' przez sms'a, jakby inaczej. Nie mógł mi o tym osobiście powiedzieć, choć tego samego dnia mieliśmy się spotkać. :( Sms w stylu: Olu. Nasze drogi rozeszły się w innych kierunkach (czy coś takiego) nie możemy byc razem.. Zakończmy to co niechcacy zaczeliśmy.. Nie chce cie ranic. Mam nadzieje ze mi wybaczysz. Przepraszam... itp ble ble ble :[ Jak to NIECHCĄCY ZACZELIŚMY?? To ON zaczął! Od wszystkich po kolei dowiadywałam się, że MU się podobam. W końcu i Mi to powiedział. W ogóle w jakich kierunkach?? Ja pierdole, co za debil!! Nienawidzę chłopaków! Wszystkich po kolei!!!! :(
10.09.2005 :: 17:17 | Komentuj (13)
Ł. - widziałam go pare dni wcześniej w markecie. Ma tam praktyki. Obserwował mnie. Patrzył się na mnie. Miłe uczucie. Ale ja udałam, że go nie widzę i... wyszłam.
K. - Rozmawiałam z nim także parę dni wcześniej na przerwie. Krótka rozmówka. Potem mnie obserwował, czego nie dało się nie zauważyć. Ale on jest jakiś dziwny. Raz uśmiecha się do mnie na przerwie, a drugi raz nie zwraca wogle uwagi...
A. - Kolega z klasy. Fajny kumpel. Pod wszystkimi względami. Ale zajęty... Wczoraj na imprezie całował się ze swoją dziewczyną. I to koło mnie. No, wiecie, to nie było za przyjemne.
B - jak ból głowy. Po wczorajszym. Dość alkoholu narazie. A nastepna impreza to moje urodzinki. Powoli się zbliżają...
L - jak loki. Moje włosy naturalnie się kręcą. Na szczęście nie falują. Ale straasznie kręcą. Muszę je prostować. Ale od dwóch dni ich nie prostuję, i stwierdziłam, że w lokach też mi ładnie. Spytałam się koleżanek co o tym myślą. Myślą tak jak ja.
04.09.2005 :: 20:54 | Komentuj (10)
Od pewnego czasu mam takie przeczucie, że niedługo spotkam kogoś, kto odmieni moje życie..
Chyba się domyślacie jakiej ten typ będzie płci.. ;)

Dopisek; dzisiaj; godz. 20:50

No i naszły mnie smętne myśli. Pamiętacie, jak pisałam o Ł.? Widziałam go w piątek w szkole. Odruchowo się uśmiechnęłam i już chciałam powiedzieć cześć, hej, co u ciebie, kiedy on... Nawet mnie nie zauważył. Po prostu mnie minął. Nawet nie spojrzał... :( Rozmawiał z kimś przez komórke. Ale to żadne wytłumaczenie, prawda? Na początku pomyslałam sobie: "Pewnie mnie nie poznał. Inny kolor włosów, całkiem inna fryzura..." Ale to mało realne.
31.08.2005 :: 19:38 | Komentuj (10)
Zmieniam się. Wczoraj byłam u fryzjera. Mam pocieniowane włosy lekko za ramiona i grzywkę. Mogę ją układać jak chcę. W grę wchodzi grzywka na bok (--> Paris Hilton) oraz grzywka nornalna (--> Lindsay Lohan). Właśnie mam na włosach farbę koloru "czekoladowy brąz". Śmierdzi mi tu przez nią. Ale zaraz idę zmyć.
Dziś byłam na zakupach. Zauważyłam, że z wiekiem zminia sie mój gust, jeśli chodzi o ubrania. Kiedy byłam młodsza wolałam styl 'słodki', pastelowe kolory itp. Ostatnio kupuję rzeczy w kolorach brąz, zieleń. Najlepiej ciemna. Kręci mnie to. Kiedys nienawidziłam ludzi, którzy nosili trampki. Teraz chcę je mieć. Zaskakuję samą siebie.

29.08.2005 :: 14:28 | Komentuj (12)
Pewnego dnia, pesymizm wkradł się do życia Oli.
I tak już zostało.
Co począć?
27.08.2005 :: 17:34 | Komentuj (9)
Może się wam wydać, że to o co się teraz spytam, jest głupie, ale muszę.
Czy jak zacznę nosić aparat na zębach, to mogę narazić się na "odepchnięcie" ze strony płci męskiej? Bo ja nie wiem. Już jestem zdecydowana, niedługo idę do ortodonty na prześwietlenie itd., pieniądze na ten wydatek też praktycznie są, więc chcę to zrobić jak najszybciej, ale mam takie obawy...
Niektórzy z was nosili już aparat i wiedzą lepiej jak to jest. A wiecie, ludzie są różni, i nie wiem czego mogę się spodziewać.
25.08.2005 :: 21:11 | Komentuj (13)
Po porannym sprzątaniu, poczułam się szczęśliwie spełniona, że dałam radę i zmobilizowałam się żeby ten cały burdel na moim biurku wysprzątać. Zajęło mi to trzy godzinki. Dużo.
Około godziny siedemnastej poszłam zapłacić koleżance za zamówienie z Avonu. Porozmawiałam z nią chwilę, i od tej rozmowy zaczęłam wyciągać pewne wnioski. Otóż, teraz, napiszę wam coś, czym się bardzo przejmuję i chcę znać wasze zdanie w tej sprawie.
Jak wiecie, po zakończeniu roku szkolnego, nasze świadectwa gimnazjalne zawędrowały do naszych przyszłych szkół razem z podaniami. Złożyłam trzy na trzy możliwe podania. Do Liceum o profilu angielsko-informatycznym (na którym zależało mi najbardziej), do Ekonomika (tak na drugim miejscu) i do Liceum o profilu biologiczno-geograficznym (w ostateczności). Przez ostatnie trzy lata przyjaźniłam się (czy mogę tak to nazwać?) z pewną M. Podania złożyłyśmy razem. Potem, straciłyśmy ze sobą kontakt. Każda wyjechała w inną stronę, zakolegowała się z innymi ludźmi. Na początku lipca wywieszono listy w szkole. Okazało się, że ja dostałam się tam gdzie zamierzałam, czyli do LO, a ona do Ekonomika. Po tym czasie zauważyłam, że kiedy próbowałam zacząć z nią rozmowę, zbywa mnie obojętnymi odpowiedziami na pytania i unikała wzroku. Potem zaczęły się jako-takie dziwne spojrzenia (chyba wiecie o co chodzi) i gdy tylko mijałam ją z koleżankami (też były kiedyś moimi dobrymi kumpelami), to słyszałam głośne 'obśmiewanie' mojej osoby czy charakterystyczne 'eckhm..'. Było mi przykro. I nadal jest. Dzisiaj poszłam się przejść z koleżanką, A. Spotałyśmy M. z MG, no i owa A. zaczęła z nimi rozmowę, a ja odsunęłam się kawałek i próbowałam udawać obojętną w stosunku do nich, ale to nie było takie proste. Śmiały się w najlepsze, udawając, że mnie nie ma, jakbym rozpłynęła się w powietrzu. Dzisiaj także M., przestała mówić do mnie 'cześć'. Nie wiem, dlaczego się tak zachowuje.. Jestem prawie na 100% pewna, że to przez to, że ja dostałam się do lepszej szkoły... Wczoraj były jej urodziny. Pozapraszała wszystkich naokoło. Prócz mnie. Jest mi strasznie przykro, i bardzo mnie to boli. Bo miałam bardzo dobre kontakty z jej rodziną, z jej mamą, jeśli miałam problem, jej mama zawsze mi pomogła, czasem wiedziała więcej niż moja mama. Dzisiaj minęłam jej matke, porozmawiałysmy sobie chwilę, była bardzo zdziwniona czemu nie zachodzę do M., pytała czy jesteśmy pokłócone itp.. Ale ja zaprzeczyłam. No bo ja się z M. nie pokłóciłam. To ona z dnia na dzień przestała się do mnie normalnie odzywać. Nie wiem co o tym sądzić.. Jest mi z tym źle..
___________________________________
Dzisiaj widziałam też Ł. Zrobił się straszliwie przystojny. Kiedy około tygodnia temu, gdy były jeszcze te upalne dni u nas, byłam ubrana w taką fajną pomarańczową obcisłą bluzkę z dekoltem i rybaczki, przechodząc koło niego, widziałam jak 'pożerał mnie wzrokiem' ;). Kiedyś miałam z nim chodzić, ale stchórzyłam i nic z tego nie wyszło. I wiem, że kiedyś mu się podobałam, ale czy podobam się teraz...? W każdym bądź razie, nie wiem jak długi czas jechał dziś za mną na rowerze. Instynktownie odwróciłam się (nie mając pojęcia, że on za mną jedzie) i spojrzałam się na niego. On w tym czasie też się spojrzał wymieniliśmy, krótkie 'cześć' i dopiero mnie wyminął... Dziwne zachowanie. A wiecie co jest najgorsze? Że on jest bratem jednej z tych koleżanek M.
I to jest właśnie moje życie.
25.08.2005 :: 12:37 | Komentuj (4)
Wyobraź sobie taką sytuację:
Budzisz się rano. Patrzysz na zegarek, jest po ósmej. Postanawiasz jeszcze pospać. Budzisz się około 10:00. Wstajesz, jesz śniadanie przed komputerem (nie smakuje ci ono wcale), głowa zaczyna cię pobolewać,czujesz się zmęczona, mimo, że długo spałaś. Widzisz, że dom wymaga sprzątania. Co robisz?
a) Olewam sprzątanie.
b) Siłą rzeczy zaczynam sprzątać.
c) Postanawiasz wykorzystać swoje młodsze rodzeństwo i zaganiasz je do roboty.
23.08.2005 :: 15:00 | Komentuj (16)
Już trochę czasu temu zdecudowałam się, że będę nosiła roczny aparat na zęby. W końcu wzięłam się w garść i poszłam do dentysty. A cholernie boję się dentystów, naprawdę. Choć tego po mnie nie widać, bo ukrywam. No więc poszłam na ten przegląd i co się okazało? Ola ma wszystkie ząbki zdrowe i zadbane! Ucieszyłam się, że nie musiałam znosić tych wierteł, wrrr.
Moja mama dostaje od dziś przezwisko kobieta-kłębek-nerwów, a tata pan-wszystko-wiedzący. Nie pytajcie dlaczego.
Od paru dni mam ochotę na takiego hamburgera. Mmmm... Z dużą ilością majonezu i w ogóle :D
22.08.2005 :: 17:52 | Komentuj (12)
Jakie to jest nie fair! Jakie to jest nie fair!
Mogłabym teraz wejść na najwyższą górę na świecie i wykrzyczeć to ludziom w twarz! Ja byłabym wtedy tak wysoko, a oni nisko. Szczerze mówiąc mogliby mi podskoczyć!
Dlaczego wiele ludzi na świecie nie ma nic, nie ma co do ust włożyć, nie mają pracy, choć się o nią bardzo starają, nie mają dzieci, choć bardzo chcą je mieć, nie mają pieniędzy, choć harują jak woły od rana do nocy!
Kurwa, czemu taka Paris Hilton może szastać pieniędzmi na prawo i lewo, choć wcale na to nie zasłużyła, i zamiast inteligencją świeci głupotą?! "Nie wiem czemu ludzie tak gonią za tymi pieniędzmi, pieniądze zawsze będą" Kurwa, co za żałosna wypowiedź, jak ja jej nienawidzę. I to jest właśnie sprawiedliwość. Tandetne gwiazdy jak Paris Hilton czy adoptowana Nicole Richie mają wszystko, a normalni ludzie nic.
21.08.2005 :: 16:51 | Komentuj (2)
"Aby znaleźć miłość nie pukaj do każdych drzwi. Gdy przyjdzie Twoja godzina, sama wejdzie do twojego domu, życia, serca."
12.06.2005 :: 14:56 | Komentuj (12)
Temat: Brak tematu. Znaczy się, że notka o tym, co tylko na myśl przyjdzie.

Dzień Dobry, witam wszystkich, wiem, wiem, nie pisałam dawno, bijcie, krzyczcie i co tam jeszcze chcecie, ale albo mi się nie chciało, albo czasu brakowało. Na swoje usprawiedliwienie, chcę zaznaczyć, że w ciągu okresu n-i-e-p-i-s-a-l-n-o-ś-c-i, miewałam wszelkiego rodzaju doły i dolinki, ale były też małe wzgórza i pagórki.
Pewnie od razu zauważyliście tę oto zmianę panującą na moim ownlogu, chodzi o szablon. Kiedyś, chyba z rok temu, odwiedziłam przypadkowo pewnego bloga, którego adresu nie pamiętam w tej chwili, ta dziewczyna która go prowadziła (nie wiem czy w tej chwili prowadzi) miała podobny szablon do tego, eckhm, mojego, tzn. oczywiście inny obrazek itp., ale wykonany był na ten sam sposób. Już dawno miałam zmałpować ten jej pomysł, ale jakoś tak wyszło, że zrobiłam dopiero teraz. Ale ładny, nie?
Co się działo, hm... o szkole nie będę nic pisać, prócz tego że małpa jedna z matmy postawiła mi dwóję na koniec, i będę miała cztery dwójki na koniec. Chemia, Fizyka, Historia i Matma. Kurde, ale przegięła. Na semest trója, ale na koniec dwója. Nie mogło być na odwrót? Fakt faktem, reszta ocen jest bardzo dobra, ale te cztery dwóje ;( ...... Zmiana temetu.
Z niecierpliwością czekam na Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, po prostu będę skomleć ze szczęścia, gdy zaczną je puszczać w telewizji! Choć większość drużyn piłkarskich jest mi w ogóle nie znana ( Liverpool - co to? )*, to i tak będę śledziła każdy mecz, niezależnie od dnia i godziny! Wiecie o nich cos więcej?
Temat miłość. Nooo... Brakuje, pewnie, że brakuje. Ale staram się nie myśleć.
Blizny. W styczniu, kiedy miałam testy próbne, założyłam te cholerne szpilki. Pierwszy raz w życiu. I do dzisiaj, powtarzam, do dzisiaj[!], mam takie dwa czerwone ślady (że na jednej nodze jedna, a na drugiej drugą, mama mówi, że to blizny, i żebym sobie je pumeksem lekko ścierała, ale to chyba nic nie da. Te takie niby blizny powstały nad piętą, chyba wiecie gdzie?
Widzieliście ten teledysk Daniela Powtera - Bad day? Świetny! Kto nie widział, a chciałby zobaczyć niech napisze w komentarzach, a ja mu podam link do ściągnięcia na Emule. Klip opowowiada historię dwojga młodych ludzi, kobiety i mężczyzny, w jakimś dużym mieście mieszkających, w blokach naprzeciwko siebie. To znaczy tak, że mogą spoglądać sobie bez przeszkód w okna. Ludzie bardzo zajęci pracą, odczuwają brak kogoś bliskiego przy boku, i tam pewnego dnia.... Ha, to żeby was skusić, musi was zaciekawić.** Tekst piosenki jest bardzo ciekawy, nie taki jak co druga piosenka, miłość i bla, bla, bla.

* - Żart.
** - Jakbym jakąś reklamę artyście robiła, no nie? Ale opłaca się, bo on jest naprawdę dobry.

04.06.2005 :: 17:06 | Komentuj (7)
Temat: Ooo.

Po raz tysięczny chyba zauważam, jak ten czas szybko płynie. To źle.
Dzisiaj nie mam wiele do pisania, jednakże chciałabym wam polecić piosenkę niejakiego Daniela Powtera (nie Pottera!) pt: Bad Day. Cool song.
Chciałabym się także zapytać, czy ktoś z was oglądał Roboty, i co o tej bajce Disneya sądzi.
Polecam jeszcze ownloga
oceniam-bloga. Wasze blogi może ocenić przesympatyczna dziewczyna, której szczerze mówiąc nie znam, ale poddałam się jej ocenie, i zarobiłam 90 punktów na 100. Jestem jedną z lepszych! :D

Ps. Link się nie otwiera, kurna, nie wiem jak go porządnie wstawić.
28.05.2005 :: 16:18 | Komentuj (11)
Temat: :(

Już po bierzmowaniu. Było wczoraj. Od wczoraj, od ok. godziny 20:00 stałam się Aleksandrą Ewą Oliwią. ;P
Ale wcale się z tego powodu nie raduję. Wręcz przeciwnie, jestem zawiedziona, bo na moje własne bierzmowanie nie przyszedł mój własny tata. :( Dlaczego on mi to zrobił? Czy on nie wie, jak mi jest z tego powodu przykro? Powinien wiedzieć. Jego rodzice się rozwiedli gdy był w moim wieku. Kiedyś mama mi opowiadała, że bardzo, to przeżywał. Więc czemu nie weźmie pod uwagę tego, co ja czuję? ;(
Czasem zastanawiam się, czy nie lepiej było by moim rodzicom i siostrze beze mnie. To znaczy nie tylko im. Wszystkim wokół mnie.
15.05.2005 :: 15:01 | Komentuj (13)
Temat:Lęk.

Ostatnio dużo ponurych i pesymistycznych myśli, przemyśleń.
Boję się.
Siebie,
swojego życia,
swojej przyszłości.
Cholernie się boję.
Lękam.

06.05.2005 :: 16:30 | Komentuj (8)
Temat: Muszę się postarać.

Dzisiaj moja klasa poszła do Budowa zwiedzać wojsko, a na poniedziałek [kto chce mieć szóstkę!] musimy napisać z tej wycieczki reportaż. [jak się pisze reportaż?]
Tylko fajnie, że ja nie poszłam i mam cztery godziny nieusprawiedliwione. Ale cztery to niedużo - prawda??
Na szczęście na tą 'wycieczkę' poszła moja kochana kuzyneczka Asia i koleżaneczka Sandra, które mi wszystko na GG opisały. Już jutro zabiorę się do pisania.
Rodzice na wakacje postanowili mnie wysłać do Niemiec, bo trzeba przyznać, w pierwszym półroczu zawaliłam szkołę, nie uczyłam się nic a nic. Uciekałam. Kurwa. Jak teraz o tym myślę, co ja narobiłam, to mam ochote szczelić sobie w twarz. Jak ja mogłam??
Na dobrą sprawę zrozumiałam, że muszę się poprawić, to już trzecia klasa gimnazjum itp. I poprawiam się wciąż. Tylko z chemii i fizyki mi nie wychodzi. Nie jestem z tych przedmiotów dobra. O dziwo z matematyki idzie mi naprawdę dobrze. Mam jedną jedynkę, cztery dwóje, cztery piątki i dwie czwórki. Zamieszanie totalne, wiem. Ale się staram. Bo wiem, że to moje życie i jest tylko w moich rękach.
Ale co do wyjazdu, to jadę do tych Niemiec żeby podszkolić sobie język niemiecki. I nawet sama chcę jechać. Jadę do Norymbergi. Tam mieszka moja ciocia, mieszka sama, więc będę też jej trochę pomagała itd. Wczoraj zaczęłam szukać "przyjaciół" na GG, z Norymbergi. No i poznałam chłopaka oczywiście. Adrian ma na imię. Ładne imie. Może dlatego wydaje mi się ładne, bo moja dawna miłość miała na imię Adrian? Nie wiem. Jest bardzo fajny. Szczery i uczy mnie przez GG niemieckiego. To fragmencik naszej wczorajeszj rozmowy:

Adrian (5-05-2005 19:02)
jak moge zapytac: ma twoja ciocia jakies dziecko?
Ja (5-05-2005 19:03)
czekaj, a jak jest ciocia? :P
Adrian (5-05-2005 19:03)
tante :D
Ja (5-05-2005 19:03)
a dziecko?
Adrian (5-05-2005 19:03)
kind
Ja (5-05-2005 19:04)
Daine tante hat kind?
Ja (5-05-2005 19:04)
Dobrze??
Adrian (5-05-2005 19:04)
hat deine tante ein kind
Adrian (5-05-2005 19:04)
tak jest dobrze :P
Ja (5-05-2005 19:04)
eh, mały błędzik :P
Adrian (5-05-2005 19:04)
ale tutaj to sie nauczysz szybko
Adrian (5-05-2005 19:04)
jak troche bedziesz gadala

No więc - jeśli trochę będę gadała, to się szybko nauczę.

03.05.2005 :: 19:51 | Komentuj (13)
Temat: Kocham i tak.

Dzisiaj z mamą byłyśmy u niej w pracy, ponieważ miała dużo papierkowej roboty, a że mama pracuje w szkole to miałam klucze do wszystkich klas. No i tak wchodziłam do jednej to do drugiej, a myślę sobie "Wejdę sobie do klasy informatycznej, może jakieś fajne płyty CD będą czy co..." weszłam popatrzyłam, nic ciekawego nie było, no to postanowiłam sie zmyć. Wychodzę z klasy, a tu moja mama mówi, że policja pod szkołe przyjechała, bo ta klasa informatyczna ma alarm specjalny, jeśli klasa jest otwierana poza godzinami lekcyjnymi, to daje jakiś sygnał na posterunek policji. Z początku trochę się przestraszyłyśmy, ale panowie policjanci byli mili i wogóle. Potem trzeba było ten alarm wyłączyć. Mama dzwoniła do takiego pana Mietka, on sie na tym zna, powiedział co i jak i udało się nam wyłączyć ten cholerny alarmik. :)
Po obiedzie mama dała pomysł, żebyśmy poszły się gdzieś przejść na spacer [znaczy się, ja ten pomysł dałam już dawno, ale że ja taki leń, nie chciało mi się, to tak moja oferta była 'nieużywana']. No więc, ja się zgodziłam, a trzeba napomnąć, że ja i mama lubimy chodzić po takich różnych zakamarkach. Wogóle kocham przyrodę i lubię chodzić po takich lasach, łąkach itp. Szłyśmy taką dróżką, lekko juz zarośnietą do lasu i mama zaczęła mi opowiadać, że kiedyś jak byłam malutka taka tyci, tyci w wózeczku, poszła to dróżką ze mną. Tak w nieznane. I mówiła, że strasznie się umęczyła, bo to taka polna droga to sami rozumiecie. I ponoć na końcu doszła do takiego ładnego bajorka. Tyle, że jak już tam doszłyśmy, to z bajorka pozostało bagno i zarośnietę takie, fe.
No i tam poromawiałam sobie ze starszą, jak kiedyś było, jak byłam mała itp. Takie fajne rozmówki. I wiecie, co zrozumiałam?
Że choć często się z nią kłócę, to i tak bardzo ją kocham. :)
02.05.2005 :: 18:34 | Komentuj (6)
Temat: Brak.

Na amfiteatrze zabawa a ja siedze w domu sama.
Wow, zrymowałam.
Nikt mnie nie kocha. Niech mnie ktoś przytuli.
01.05.2005 :: 21:30 | Komentuj (7)
Temat:Sny.

Tak sobie siedzę przed kompem i spoglądam w okno. Ciemna noc, a że mieszkam w mniejszej miejscowości ulica naprzeciwko mojego bloku jest już pusta. Już po 21:00, powoli czuję, że robię się coraz bardziej senna. I tak sobie pomyślałam o czym tej nocy chciałabym śnić.
Wydaje mi się, że nie którzy ludzie mają piękne sny.
Choć mam taką koleżankę, która ma całkiem głupawe sny i kiedy zacznie mi opowiadać co jej się śniło, to od razu próbuję zmienić temat.
W ostatnie wakacje, kiedy byłam na ponad tydzień u dziadka, poznałam wspaniałego faceta. O kurwa, przystojny był diabelsko. I pierwszej nocy, po pierwszym dniu, kiedy go zauważyłam, zwróciłam na niego uwagę, miałam taki sen, który mógł by nie być snem, tylko rzeczywistością. Ale niestety nigdy się tak nie stało i nie stanie. :(

01.05.2005 :: 10:04 | Komentuj (7)
Temat: Męczące zajęcie.

Yeah, yeah, yeah, znalazłam zajęcie.
Oczywiście dziękuję wszystkim za rady.
Będę tłumaczyła film! W końcu musiałam się do tego zabrać.
Ale męczące, mówię wam. I to jeszcze z niemieckiego na polski.
I to jeszcze ze słuchu.
Pić mi się chce.
Idę.
Pa. (:

Później:
przyniosłam sobie zielone jabłko.
błogo mi.
30.04.2005 :: 12:55 | Komentuj (13)
Temat: Nudy.

Nudzi mi się... :/
Ktoś ma jakiś pomysł?
27.04.2005 :: 14:54 | Komentuj (3)
Temat:Poszukuje!

Chłopaka, przy którym mogłabym poczuć się bezpiecznie, z poczuciem humoru, żeby był cholera, no chociaż troche romantyczny i w ogóle, żeby miał w sobie to coś i był tylko mój,mój,mój!

PS. Ma ktoś z was może zagraniczne [najlepiej niemieckie] czasopisma muzyczne? Poszukuję plakatów itp. o moich idolach. Jestem gotowa nawet odkupić! :D [albo się wymienić, bo ja kilka mam]

PS2. A wiecie jak to jest w tych naszych gazetach.. Piszą tylko o Spears'owej, Linkin Park czy Lavinge'owej. ;/
24.04.2005 :: 22:18 | Komentuj (13)
Temat: Zrzędy.

Matka tylko chodzi po mieszkaniu i: -Jak pójdziesz do zawodówki...(...)
Albo: -Ty już podanie do zawodówki składaj...(...)
Jeszcze: -Słucham radia, dzieci dzownią, mówią, że się uczą, a ty nic! (...)

Jak to kurwa nic? A kto wczoraj testy robił? A dziś? Kto?
A podanie złoże tam gdzie będę chciała.
21.04.2005 :: 20:14 | Komentuj (7)
Temat: Pytanie.

Czy wy czekacie na miłość?


05.01.2005 :: 17:38 | Komentuj (17)
W końcu dostałam się do swojego bloga!
31.12.2004
Dzień ten został spędzony bardzo fajnie. Oczywiście prawdziwa zabawa zaczęła się przed jedenastą, alkohol wtedy zaczął bardzo dobrze działać, bo przyznam się, bałam się, że mój ojciec wparaduje do Moniki sprawdzić jak sobie radzimy. A tam tyle ryja. Byłam ja, Monika, Madzia i Aneta. Ale to z dziewczyn. Chłopaków było z około piętnastu. Wiecie, Moni brat też wyprawiał. :D
Naszczęście starszy nie przyszedł, a my punkt dwunasta wyszłyśmy na amfiteatr. Było zajebiście. Choć kurtkę zalałam sobie szampanem, ale nie szkodzi.
W Sylwestra spodobało mi się dwóch gości. Jeden z nich, brunet, osiemnaście lat, ale musiałam zrezygnować, bo on ma dziewczynę.
No to na amfiku poznałam fuksem, pewnego gościa [już nie pamiętam jak ma na imię :P ], złożył mi życzenia i chyba pocałował, ale wiecie, to nie jest pewne, bo nie pamiętam, ale coś mi przez głowę prześwituje.
Potem poszłam w chatę, oczywiście zero zalania, kulturka.

1.01.2005
Pierwszy dzień nowego roku zaczął się dość dobrze. Po południu poszłam do moniki pomóc jej sprzątać, ale ona z jej bratem już wszystko wysprzątała. Więc zajadałyśmy się resztkami cipsów, wafelków, cukierków itp. i wspominałyśmy poprzedni dzień.

2.01.2005
Niedziela. Jak zwykle w niedzielę jest pełno zakuwania. Zalkuwałam z historii, bo jestem zagrożona. Znaczy się, byłam. Poprawiłam :D
Ale jak to baba powiedziała: Ona mi to zalicza, a ja nie znam godziny ani czasu kiedy ona mnie może zapytać. Fuck you.

3.01.2005
Szkoła i nerwy przed testami próbnymi.

4.01.2005
Test próbny. Humanistyczny. Nawet łatwy był.

5.01.2005
Test próbny matematyczno-przyrodniczy. Z tym już było gorzej. I oczywiście wielka porcja zakuwania!!!! Na jutro!!! Mam umieć z niemca, biologii, historii i muzyki.
A ch**, uczę sie tylko z muzyki. :D





30.12.2004 :: 14:05 | Komentuj (10)
Ojca udało się namówić, ale jak powiedział, warunek jeden jest taki: o drugiej w nocy mam być w domu.
Hm... czy to nie szalone? Przecież to może być jeszcze bardziej niebezpieczne niż spanie u kumpeli na całą noc. O drugiej w nocy, ja, sama jak palec, mam wracać taki kawał [ok. 200 metrów] samiusieńka?! :P
Chyba nie pójdę.
Muszę sie was o coś zapytać.
Czy chociaż raz, we własnym życiu, gdy byłyście, hm, że tak powiem, najebane, całowałyście się z chłopakiem, który, gdy spojrzałaś na niego po trzeźwemu, był strasznie ohydny? I czy to normalne??
23.12.2004 :: 19:20 | Komentuj (8)
Pora życzyć wam wszystkim wszystkiego naj,naj,naj z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Dużo prezentów pod choineczką no i oczywiście wspaniałego Sylwestra.
A co do sylwestra. Pomóżcie. Nie wiem jak mam zagadać ojca, żeby mnie wkońcu na tego Sylwka puścił. Mam takiego tate, który jest strasznie przewrażliwiony na punkcie mojej osoby i strasznie się o mnie martwi. Aż nadto. A chcę iść do kumpeli. Wiecie, oczywiście alkohol będzie, ale mój ojczulek nic o tym nie wie. Koleżanka ma wolną chatę więc... Wbijamy się. Jak mogę go podgadać? Bo mama się zgodziła, ale on... Pomóżcie!
17.12.2004 :: 14:42 | Komentuj (18)
Wiecie jak ja kocham weekendy!
Ale najczęściej wtedy, kiedy jest piękna pogoda.
Czyściutkie, bezchmurne niebo, cieplutkie słoneczko i śiewające ptaszki.
Ale nie. Oczywiście, w taką chujgowiejaką pogodę, jest zimno, ciapowato i pada deszcz ze śniegiem. Wrrrr....
A na pocieszenie, piękny letni obrazek. Bo choć nigdy nie byłam, już zakochałam się w Dominikanie...




14.12.2004 :: 10:47 | Komentuj (12)
A ja sobie dzisiaj zrobiłam urlop i nie poszłam do szkoły. Ojciec w Niemczech, mama w pracy, siostra w szkole. Pełny luz - bo chomik śpi. Ściągam właśnie Emule, bo mam zamiar pościągać sobie pare nowych albumów, na które mam ochotę. Jakaś nowa muzyka mi się przyda. Narazie myślę o nowym albumie Sarah Connor i Jeanette, a także The History Of Popstars - płyta "niemieckich idoli", że to tak nazwe. A wy coś mi zaproponujecie? Czego ostatnio słuchacie? Co wprowadza was w nastrój magii i zapomnienia??
06.12.2004 :: 19:17 | Komentuj (18)
Co do zrobienia szablonu od razu na początku wyjaśniam, że to nie chodziło o szablon na tego bloga, tylko na innego.
W moim życiu, czas płynie nieubłaganie, coraz częściej u mnie w domu słychać krzyk, bo wydzieram się na rodziców, a oni na mnie. Nic na to nie poradzę, że są tacy cholernie nierozumni, i mnie nie chcą bądź nie potrafią zrozumieć. To za oceny, to za późne przychodzenie z dworu itp.itd...Co ja na to mogę poradzić? Jestem jaka jestem i nic i nikt tego nie zmieni. Choć ostatnio na mszy [jak chcecie to możecie to ominąć, ja teraz muszę chodzić na mszy, bo na bierzmowanie i trzeba]], coś tam opowiadał, że co niedziele chodził do jakiś dziadków i oni mieli córke czy tam wnuczke co z nimi mieszkała. No i u nich w domu zawsze był bałagan, bo nie miał kto posprzątać, oni byli już za bardzo zchorowani, a ta gościówa taka leniwa, i tylko o sobie myślała. No i tam któryś raz z rzędu, w niedzielę, ten ksiądz przychodzi do nich i patrzy, wszystko wysprzątane i czyściutko. I pyta się: Co to, czy szykuje się wesele? - a ten dziadek odpowiada - Być może. Córka się zakochała.
Więc taki morał z tego, że i ja może kiedyś się zmienię, jak się zakocham, ale to jest mało prawdopodobne, bo ja mam pecha w miłości. Dobra ide na wasze blogi. :))
27.11.2004 :: 20:24 | Komentuj (20)
Czy ktoś mógłby mi zrobić szablon??? Please...
22.11.2004 :: 20:31 | Komentuj (16)
Wiecie? Wiecie, że dobrze mi robią takie dłuższe przerwy od neta? Wiecie? Bo problemy rodzinne czasem mogą pomóc. ;/
Nie wiem co pisać ide odwiedzić znajomych. ;)
12.11.2004 :: 11:03 | Komentuj (23)
Prosze mnie nie karać!
Wiem, wiem, że coś ostatnio zaniedbałam tego ownloga i ogólnie wszystko co związane z internetem. Ale cóż, jak ma się problemy, to cóż robić.
Wydarzyło się dużo.
Po pierwsze, przeprowadziłyśmy (ja, Monika i Madzia) szczerą rozmowę z chłopakami z naszej paczki.
Po drugie, pogodziłam się z Kotkiem i znowu jest dobrze :]
Po trzecie, pogodziłam się z M. i też jest z tym mi bardzo dobrze.
Teraz tylko, czeka mnie poważna rozmowa z Dawidem.
Zobaczymy...
A póki co, dziękuję wam, że jesteście.
;***
03.11.2004 :: 15:08 | Komentuj (25)
Tyle nauki, same męczarnie i do tego dziwne dni.
Dziwne moje życie.
I jutro musze podejść do Kotka i go przeprosić. Powiem tylko: przepraszam.
Nic więcej.
Żadnych wyjaśnień.
Jest zły?
...jeszcze?
Nie będzie chciał wybaczyć, to nie.
~`~
A ja mam takie kolorowe sny..

28.10.2004 :: 18:28 | Komentuj (25)
Nie wiem czemu, ale ja sama-jak-palec, przez chwilkę myślałam o tym, by zawiesić tego bloga. Co mnie napadło?! Nie wiem. Ale takie właśnie myśli przetoczyły się przez moją pustą główkę. Ehhh... bez komentarza to prosze.
No i doszło w końcu do kłótni. Jestem z siebie dumna. Już dawno nie pokłóciłam się z kimś na ostro, nie licząc Kotka i Klimy. Z Kotkiem wszystko skończone, już nigdy więcej, a z Klimą dalej sobie docinamy na różne bajeranckie sposoby. :]]]
Cała O-L-A.
A dziś wywiązała się bezpodstwana kłótnia między mną a Moniczką. Heee, zobaczymy jak to będzie. ;/
Wszystko powoli mnie psychicznie wykańcza.
Dziś, po powrocie ze szkoły popłakałam się. Nie mogłam już tego wytrzymać. Wszystko mnie przerasta.
I mój głupi charakterek. Duma. Nie, ja pierwsza nie przeproszę, chociaż nie wiem jakbym chciała. Uhrrrr...
24.10.2004 :: 12:08 | Komentuj (16)
A może naprawdę zacząć się życiem cieszyć?
Znowu popadłam w oglądanie filmów na kompie.
Wczoraj "Wredne dziewczyny" dzisiaj...
?
Ściągam "50 pierwszych randek".
Bo tak sobie.
22.10.2004 :: 15:21 | Komentuj (13)
Już wybrałam.
Maroon 5 "Songs About Jane"
A moje życie nadal obojętne wobec mnie.
19.10.2004 :: 19:32 | Komentuj (18)
Mam męntlik w głowie. Wieeelki mętlik. Nie wiem co mam ze sobą robić. Kotek nie chce mi dać na zgodę. Ale ja tak bardzo chcę.
Raz mi się wydaje, że faceci są bardzo pewni siebie i obronią każdą kobietę przed każdym niebezpieczeństwem.
Ale teraz wychodzi, że nie są pewni siebie i obrażają się za nazwanie ich 'mięczakiem'.
Nie chciałam żebyś tak to przyjął... Serio.
Chyba muszę się zmobilizować i z nim porozmawiać.
Ale nie wiem czy będzie chciał.
Wrrr... Zabije się.
Zawsze ja wszystkiemu winna!

Znacie jakieś fajne nowe płytki, które mogą poprawić nastrój.
Napiszcie jakie.
Może chociaż one mi poprawią humora.
18.10.2004 :: 14:39 | Komentuj (14)
Większym gronem narazie się nie przejmuj.
To mój horoskop codzienny na jutro.
Sprawdza się.
Spotkania z paczką przeszły na mój ostatni plan.
A na pierwszy...?
Marzenia.
17.10.2004 :: 19:23 | Komentuj (15)
To MÓJ blog, MOJE życie i MOJA samotność. Więc piszę co chcę. A teraz napiszę mało.
Marta - ciągnij się.
Tyle tylko mam Ci do powiedzenia.
I żadnego kasowania notek. Definitywnie.
16.10.2004 :: 11:40 | Komentuj (13)
Chcę usunąć poprzednią notkę,ale nie mogę.Coś mnie powstrzymuje.Jak ją skasuję,to później będę załować,że usunęłam jakąś cząstkę siebie.Więc nie usuwam.
Wczoraj, w naszej paczce zrodziły się dwie pary.Monika i Kotek,oraz Marta i Metal. Jak to będzie??
Mam nadzieję,że po wczorajszym bieganiu po polach i chaszczach trochę schudłam [teraz jem tylko jabłka].
Gdy szliśmy wszyscy w nasze ulubione miejsce spotkań,studzienkę,chłopacy postanowili wziąść osiedlową ławkę,która nie stała pod żadną klatką,tylko koło trzepaka.My,dziewczyny,zadowolone,że mamy takich 'menów' w gronie.
Bedzie przynajmniej na czym siedzieć, bo te ławki co chłopacy zrobili z drzew, to ...
A więc. Idziemy sobie w najlepsze, i nagle patrzymy,a obok dróżki prowadzącej na studzienkę samochód. Opel Kadet [jak napisał Kotek na komórce,na wszelki wypadek - powiedział].Jakiś szarawy.
I nagle, gość z niego wychodzi [był najebany,co widać było na pierwszy rzut oka,bo strasznie się chwiał] i zaczął coś tam ględzić,że mamy odnosić tą ławkę. Ja tak stoje koło chłopaków, a ten do mnie zaczął się pultać.
- A ty co, dziewczyno. Kolegujesz się z takimi ćpunami, nie wiadomo co wy robicie tam, szlajacie się wszędzie.
A ja nic.Tylko stałam.
Potem facet wyciągnął komórkę i udając,że wciska nr na mendy,mówi:
- No to co? Odnosicie tą ławkę, czy mam zadzwonić?
Drętka coś tam do niego powiedział, a facet podniósł na niego rekę, a ten:
- A co, uderzy mnie pan? Uderzy?
- Nie, ja Cie nie musze bić. Tylko...
- No to dobrze, bo jakby mnie pan uderzył to byśmy inaczej tą sprawę załatwili.
Facet się przymknął.
Potem zaczął coś pierdolić do nas,dziewczyn,że się puszczamy itp.
Chłopacy poszli niby odnieść ławkę, tak naprawdę wywalili ją w krzaki. Jednak poszliśmy na studzienkę, a gość miał uchylone okno w samochodzie i słuchał co my gadamy.
A Dawid nagle się wydarł:
- Ciągnij się cwelu!
Facet jak nie wyskoczył z auta z gaśnicą. Buahaha.
I do chłopaków:
- Który to powiedział,który?!
Dobra, poszedł,bo nikt nic nie powiedział.
Za ok. 10 minut my se siedzimy gadamy w najlepsze, ja z Martą gadałyśmy z Kotkiem,żeby odważył się wziąść Monikę za rękę, a tu nagle facet wyskakuje, i
- Ja wam kurwa dam!
Wszyscy zaczęliśmy spierdalać, gdzie popadnie. Kotek gdzieś w pola, inni w chaszcze, a Marta z Magdą na droge. ja pobiegłam za Moniką.
Tak serio, to facet by nas złapał,ale wywalił się gdzieś metr za mną, i takie szczęście miałam.
Potem wszyscy zebraliśmy się na górce, a chłopacy kije do rąk, i znów poszliśmy na studzienkę. Okazało się, że gościu zwiał sam, przez fabryke.
Potem Ufo opowiadał, że jak uciekał przed tym facetem,to zrobił fikołka i dalej zwiał.

Tak szczerze,to nasza grupka ma jakiegoś pecha. Kotka minimalnie potrącił samochód, Rudy i Ufo muszą sprzątać wokół Lewiatana, za to,że ukradli Red Bulla i Liona...
Ufff...

A jak się podoba nowy szablon, zrobiony dla mnie przez sylwoonie?

12.10.2004 :: 19:43 | Komentuj (22)
Cholera... Znowu ogarnia mnie to uczucie... Powoli się zakochuje... W koledze z paczki... Nieee...
11.10.2004 :: 15:48 | Komentuj (17)
Znowu mi się wszystko przypomina. Dlaczego??
;(
10.10.2004 :: 10:34 | Komentuj (34)
Nieprzemyślana decyzja. Spontanicznie. Bu.
Wczorajszą notkę zakończyłam, że idę na dwór dalej marznąć. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, co takiego niezwykłego może się zdarzyć.
Otóż zdarzyło się.
Siedziałayśmy sobię z Madzią na polach i paliłyśmy fajki [nie dziwcie się, że na polach, ale tylko tam nie piździło]. Nagle zaświtała mi myśl w głowie: Pojedźmy gdzieś na stopa. Wyrwiemy się z tej dziury, może poznamy kogoś fajnego.
Magda trochę pogderała, ale się zgodziła.
Postanowiłyśmy. Jedziemy do Połczyna.
Miałyśmy do wyboru; Drawsko,Czaplinek,Wierzchowo, no i Połczyn.
Przez pola powędrowałyśmy na ławeczkę, na sam koniec Złocieńca, która stała na kierunku drogi do Połczyna.
Łapiemy, łapiemy. Fajni, młodzi goście, pokazują, że są tutejsi.
- Nie ma co, nie złapiemy - zaczęłam krakać, bo mnie już to męczyło.
Nagle, wojskowy. Zatrzymuje dość elegancki samochód
- Panienki dokąd?
- Do Połczyna.
- Oj, ja jadę tylko do Cieszyna.
My na to, że też może być, bo zawsze mamy 10 km za sobą. A on:
- Ale nie wiem, czy to się opłaca, bo jak staniecie w lesie, to ludzie będą się bali was brać.
Bez gadania wsiadłyśmy do samochodu.
Ok, dojechaliśmy.
Została droga, las i my.
I zero aut.
Przeszłyśmy chyba z dwa kilometry na piechte. Samochód. Prawie pełny [ ja złapałam ;D ].
Rodzinka. Ojciec, matka, córa.
Kierunek akurat nam odpowiadający. Połczyn.
Jechałyśmy z 15 minut.
Podziękowania i wysiadka.
Widok.
Jeszcze gorsza dziura niż Złocieniec.
Masakra.
Myślałam, że wykituję. Po to, męczyłyśmy się godzinę, z tymi stopami, żeby zajechać do takiej... Dziury?
Pierwsze co. Rozglądnąć się.
- Magda, zapamiętuj drogę, bo ja mam do tego kiepską pamięć.
- Ok.Ok.
Dwie fajki w skarpetce.
Park. Żule.
- Nie ma szans, ja tam nie zapalę. - skrzywiła się Magda.
- Dobra, w takim razie szukamy tu jakiegoś centrum.
Centrum?! Tu nawet nie ma centrum.
Spotkałyśmy pewną dziewczynę, i spytałyśmy się o jakiś bar, bo głód nam doskwierał strasznie.
Znalazłyśmy.
Dwie zapiekanki z szynką, pieczrkami, serem + ketchup i inne dodatki.
Mniam!
Zjadłyśmy, pokręciłyśmy się, i poszłyśmy zapalić do jakiegoś parku.
- Też zrobili sobie melinę w środku miasta. - syknęła Magda.
Mnie zaczęło kręcić z nerwów, że nie złapiemy stopa.
Madzia zaczęła mnie uspokajać, ale nie za bardzo jej to wychodziło.
Godzina 19:00. Zaczęło się ściemniać. Wyszłyśmy z Połczyna, a ludzie nawet się nie zatrzymują.
Szlak mnie trafiał.
Nagle, zrobiło się ciemno jak w dupie.
Przeszłyśmy z dobre dziesięć kilometrów, przez lasy i pola, nogi zaczęły mi odmawiać posłuszeństwa. Pot się ze mnie lał, bo szłyśmy szybko. Drogę przebiegł nam kot, lis lub wiewiórka, nie wiem nawet co to było, bo było ciemno.
Zaczęłyśmy się modlić, żeby zaraz jechał jakiś samochód i zabrał nas chociaż kawałek, bo najczerniejsze myśli zaczęły przychodzić do głowy.
Jest. Wieloosobowy samochód Alga. Młody facet z dziewczyną, narzeczoną lub żoną. Bogaci, było widać na pierwszy rzut oka.
- Co wy robicie w nocy w lesie? - zapytał.
- Niic, wracamy z Połczyna.
- Dziewczyny, my możemy was zawieść jedynie do Siecina. Stamtąd 2,5 km do cieszyna dojdziecie.
- Ok, ok, chociaż tyle.
Muza na full, jakiś HH. Podejrzewam, że to był 50 Cent i Busta R.
Myślałam, że zaraz puszczę pawia, bo oni tak tą muzę głośno włączyli, że wnętrzności, to mi latały.
Ok, dojechaliśmy.
Jedna lapma, a dalej las. Ciemność.
To był najgorszy moment wczoraj.
Magda opowiedziała mi, że jak jechała z kumpelami do Stawna, to złapały stopa, a potem jak jechały, to widziały w lesie jakiegoś gościa ubranego na czarno.
Pogorszyła sytuację, bo zaczęłam się cholernie bać.
Myśli, że już nie zobaczą domu, najbliższych, przyjaciół...
To mnie zaczęło przerastać.
Przeszłyśy następne 5 kilometrów. Samochód.
Udało się.
Myśliwy wracał ze swoim pieskiem z polowania. Miło było, rozkręcił atmosferę. On jechał do Drawska, a podwiózł nas pod szkołę.
Wielkie podziękowania.
Złocieniec.
Moje miasto.
Nie wiedziałam, że mogę się tak za nim stęsknić.
A jednak.
Wróciłam do domu na 20:00.
Niby szybko nam poszło, ale czas dłużył się godzinami.
Szcególnie jak szłyśmy same, przez las. Jakieś dzikie odgłosy.
A u nas zresztą jest pełno dzików w lasach.
Magda powiedziała, że jak na mój 1-szy raz podróż stopem, miałam dobrze.
Że teraz wiem, co może się wydarzyć itp.
Za tydzień mamy jechać do Świdwina, ale z samego rana. Uda się?
Czy ja się przełamię?
Madzia ma tam ciotkę.
Jakby co, przyjechała z moim ojcem.
Uffff....
Wczoraj był totalnie zakręcony dzień.
09.10.2004 :: 15:08 | Komentuj (7)
Coś pobolewa mnie dzisiaj główka. I zimno jest, tak że nawet na dwór mnie nie ciągnie. Ale może to i lepiej? Na listopad mam mieć przeczytaną lekturę "Faraon". Tak szczerze napiszę, że nie jest taka zła. Jak dla mnie, to o wiele lepsza od "Syzyfowych Prac" - to, to już było totalne nudziarstwo. Jak to czytałam, to myślałam, że zasnę. Tak ogółem, to szukam jakiś ciekawych stronek z jakimiś testami, lub czymś co zajełoby mi czas. Więc, jeśli macie co polecić, to bardzo proszę.

Idę na dwór. Bo koleżanka przyszła. Idę marznąć.
08.10.2004 :: 15:17 | Komentuj (11)
No i weekend. Chłodny, ale za to bez opadów - zapowiadają w radiu Eska. Po co mi weekend pochmurny?? Jak jest szkoła i nie ma wolnej chwili, bo trzeba się uczyć, to pogoda piękna. Istne babie lato.Dziś piątek, o 16:00 wyjdę na dwór, i co?? Chłodny wiatr przewieje mi uszy. ;/

Polinezja, co mnie nazywa palaczką. ;|
06.10.2004 :: 15:46 | Komentuj (34)
Hm...
Chce mi się palić.
Zaraz ide na dwór i kupie sobie całą paczkę.
Wiem, że zaraz napiszecie, że mam dopiero 15 lat i tp...
Ale tak to już jest.
U mnie w szkole co druga osoba pali i wychodzi na przerwie, żeby załapać się na 'pojarę'.
Oczywiście, ja nie jestem jakimś chodzącym nałogowcem, ale od czasu do czasu...
To mi pomaga.
Jak jestem zdenerwowana, albo mam doła, jak zapalę, to mi się od razu lepiej robi.
Kończę, zastanawiającym się 'słowem'.
Hm...
05.10.2004 :: 19:55 | Komentuj (15)
Co mnie dobija?
Pary, objęte na maksa, jakby świata poza sobą nie widzieli.
Szkoła, nauczyciele, sprawdziany.
Rodzice. (...)
I jeszcze raz zakochani. Łażą tylko w tą i z powrotem, ślinią się na swój widok, i z pogardą patrzą na mijające ich, samotne dziewczyny [teraz napisałabym tutaj kilka niecenzularnych słów, ale i na to nie mam siły...].

??? & Oddity. Trzy słowa. To, warto, odwiedzić.
04.10.2004 :: 14:42 | Komentuj (16)
Wrrr... Właśnie wróciłam ze szkoły.
Zmęczona jestem i tyle.
Jutro mam sprawdzian z J. niemieckiego, z państw. Po niemiecku, oczywiście.
Coś, ostatnio na lekcjach nie mogę się skupić. Myślę całkiem o czym innym. Moja głowa pulsuje od myśli dobrych, i złych.
Dzień jest naprawdę ładny, słońce daje o sobie znać, a niebo bezchmurne.
Chyba mam obsesję na temat rysowanych własnoręcznie domków, z czerwonym dachem i kotkiem łażącym po brązowawym płocie... :))

Supergirl, Aneczqa, Madzioola, Djyellon. Naprawdę, warte poznania.
03.10.2004 :: 20:55 | Komentuj (12)
Szkoła, nauka.
Szkoła, nauka.
Szkoła, nauka.
W kółko to samo.
Do tego śniące się koszmary po nocach, z niezapowiedzianymi sprawdzianami.
A, zapomniałabym.
Cholernie doskwierające mi chwile samotności.
Choć tak bardzo nie chcę...
02.10.2004 :: 20:27 | Komentuj (29)
Mmmmmm... Właśnie jestem po obejrzeniu filmu romantycznego [a jaki by inaczej], "Powiedz tak".
Po prostu boski. Boski razy tysiąc. Zwracam uwagę, że to już drugi film z Jennifer Lopez, który uważam za jeden z najlepszych.
Bo "Pokojówka na Manhattanie" to już mój hicior. A to. To jest hit. Hehz.
Jeśli znacie jakiś ciekawe filmy, to polecajcie w komentarzach.

Nowo poznane blogi, na które warto zwrócić uwagę.
Winnetou, Oneandone, Kibonohikari oraz Cienaniola.
02.10.2004 :: 10:18 | Komentuj (12)
Pamiętam, że gdy wróciłam z NS, na pamiątkę po nim, wzięłam kawałek steropianu, który on dotykał, przenosił. Malutki, kawałeczek, steropianu. Bo on jest robotnikiem, no nie? Dzieli nas tylko pięć lat różnicy. Dlaczego nie możemy być razem? Bo dzieli nas jebane 300 kilometrów. Codzienny, prześladujący mnie pech, nigdy nie zniknie. I nigdy nie znajdę drugiej połówki. Zobaczycie.
(...)
Wczoraj i dzisiaj moją uwagę zwróciły dwa ownlogi.
Paula65, oraz Zaabciaa, której blog, napawa mnie optymizmem.

Kolejna odkryta zagadka. Mam 15 lat.
01.10.2004 :: 20:51 | Komentuj (10)
Od razu przejdę do rzeczy. Założyłam tego ownloga, by móc się gdzieś wyżalić. Wypisać. Na moim pierwszym blogu (który nadal prowadzę, a adresu narazie nie podaję), nie mogę szczerze napisać tego, co czuję. Dlaczego? Czyta go wiele moich znajomych, z życia realnego jak i nie. Nie chcę, by dowiedzieli się moich... paru osobistych rzeczy. To tylko i wyłącznie moje. My się nie znamy, więc nie mam co ukrywać. Czytajcie, komentujcie, oceniajcie.

Kończę, dodając, że mam na imię Ola.